• Home
  • PLK
  • Trefl ogrywa Anwil – doskonały Jermaine Love

Trefl ogrywa Anwil – doskonały Jermaine Love

Share on facebook
Share on twitter

Mądra, zespołowa gra i Love w świetnej formie – Trefl Sopot pokonał Anwil 88:78, a amerykański strzelec gospodarzy zdobył aż 27 punktów, mając 10/12 z gry.

Filip Dylewicz i Steve Zack / fot. A. Romański, plk.pl

Dziś Mamba Day! Rewelacyjne zniżki na produkty >>  ( -13% z kodem mamba_day_pk )

Anwil przyjechał do Trójmiasta z dobrym pomysłem na poprawienie gry w ataku. Kolejne akcje pick’n’roll z udziałem Ivana Almeidy i Josipa Sobina, kończone przez chorwackiego środkowego (10 pkt. w kwarcie), dawały łatwe punkty gościom.

Anwil po pierwszej części prowadził jednak tylko 20:19, bo jego obrona nieustannie miała problem z upilnowaniem Jermeine’a Love’a. Amerykański rzucający bez litości wykorzystywał kolejne czyste pozycje do rzutu. Do przerwy zdobył doskonałe 23 punkty, trafiając 5/7 z dystansu.

Trefl zaliczył dobre minuty, gdy grę prowadził Łukasz Kolenda, zyskujący coraz więcej, pozytywnie rozumianej, boiskowej bezczelności. W Anwilu dobry mecz grał też skuteczny Jarosław Zyskowski (13 pkt.), który w pierwszej połowie trafił 3 razy z dystansu.

Do przerwy, po bardzo ofensywnej grze z obu stron, sopocianie minimalnie prowadzili 47:46.

Tuż po zmianie stron Trefl cierpliwie szukał pod koszem Steve’a Zacka i budował dzięki temu przewagę. Po kolejnych punktach amerykańskiego środkowego było już nawet 60:51 dla gospodarzy. Mogło być więcej, gdyby nie kolejne przestrzelone rzuty wolne – Anwil wykorzystał więc kilka zagapień w obronie, 5 pkt. z rzędu zdobył Quinton Hosley i szybko było 60:60.

Czwarta kwarta zaczęła się od popisów Filipa Dylewicza (9 pkt. w tym fragmencie), a goście pogubili się mocno w ataku, m.in. na skutek błędów Ivana Almeidy. Lider Anwilu, przymusowo w roli rozgrywającego (brak Łączyńskiego i Airingtona), zaliczył serię złych decyzji, w całym meczu miał aż 5 strat.

Po przewinieniach technicznych zdenerwowanych włocławian (Almeidy i trenera Milicicia) Trefl w końcówce odskoczył na różnicę 8 punktów i mimo agresywnej obrony gości, dowiózł ważną wygraną do ostatniego gwizdka.

Love skończył mecz z 27 punktami, Zack miał 17 punktów i 6 zbiórek, trafił 5/5 z gry. W Anwilu Almeida był bliski triple double, skończył z 16 punktami, 12 zbiórkami i 7 asystami, ale byłby dużo lepszy grając na swojej własnej pozycji.

Trefl ma bilans 17-13 i jest już bardzo blisko playoff. Anwil wciąż potrzebuje jeszcze 1 wygranej, aby zapewnić sobie zwycięstwo w rundzie zasadniczej.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ>>

Dziś Mamba Day! Rewelacyjne zniżki na produkty >>  ( -13% z kodem mamba_day_pk )