• Home
  • PLK
  • Trefl wygrywa w Szczecinie – brawo Łukasz Kolenda

Trefl wygrywa w Szczecinie – brawo Łukasz Kolenda

Share on facebook
Share on twitter

Aż 21 zebranych piłek w ataku i doskonała 4. kwarta. Trefl Sopot niespodziewanie pokonał Kinga Szczecin 104:94, a Łukasz Kolenda (16 pkt.) pokazał, że może już decydować o losach spotkań.

Sasa Zagorac i Łukasz Kolenda / for. A. Romański, plk.pl

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

Tyle twardości i koncentracji, co w I połowie meczu w Szczecinie, Trefl nie pokazywał w wielu całych meczach tego sezonu. Sopocianie zdominowali walkę na tablicach (świetny Milan Milanovic) i już do przerwy mieli na koncie 11 zbiórek w ataku. Zaangażowanie i skuteczność dawały efekty w postaci wyniku, tym bardziej, że obrona Kinga zostawiała sporo do życzenia.

Mecz zaczął nieco lepiej zespół ze Szczecina, gospodarze prowadzili 17:12 po dobrych akcjach Martynasa Sajusa. Trefl przejął inicjatywę, gdy na parkiet weszli zmiennicy – bardzo dobrze prezentował się zestaw z Sasą Zagoracem, Łukaszem Kolendą i Damianem Jeszke.

I już po pierwszej kwarcie to goście prowadzili, a po kolejnych trafieniach Zagoraca (12 pkt. do przerwy) było nawet 48:41 dla sopocian. Dwie celne trójki dorzucił też Jeszke i mimo wysiłków Taurasa Jogeli, do przerwy Trefl prowadził 52:46.

Kolejna kwarta i kolejny zwrot sytuacji – w trzeciej części lepszy był King, m.in. dzięki świetnym minutom Jakuba Schenka. Rozgrywający gospodarzy zdobył 8 punktów z rzędu, w tym zaliczył akcję „3+1”, z dystansu punktowali też Paweł Kikowski, Łukasz Diduszko oraz Mateusz Bartosz i gospodarze po 3 kwartach prowadzili 77:71.

Trefl wygrał jednak ten mecz, dzięki ważnym zbiórkom oraz dwóm koszykarzom z zupełnie różnych pokoleń. Sasa Zagorac (15 pkt., 7 zbiórek), w charakterystycznym, staroświeckim stylu potwierdzał klasę, gdy drużynie nie szło. W ważnych momentach ciężar gry na siebie brał też, o ponad 15 lat od niego młodszy, Łukasz Kolenda, punktujący z dystansu oraz twardych wejść na kosz. Goście zbudowali nawet 10-punktową przewagę i nie popełnili już poważniejszych błędów.

Wspomnieliśmy Zagoraca i Kolendę, ale swój najlepszy mecz w Treflu zaliczył też Milovanović, który double – double (13+11) okrasił aż 7 zbiórkami w ataku. Sporo dobrego w obronie zrobił także Jonte Flowers.

King przegrał ostatnią kwartę aż 17:33, dał się zdominować na tablicach i nie trafił najważniejszych rzutów. Jak dotąd, sezon w Szczecinie można uznać za lekko rozczarowujący.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>