Trey Davis błyszczy – Dąbrowa wygrywa

Share on facebook
Share on twitter

Występ na poziomie ligowego MVP zanotował w ostatnim meczu z Arką Gdynia Trey Davis – 31 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst w zwycięstwie 86:76. Amerykanin jest obecnie najefektywniejszym zawodnikiem PLK, ze średnim evalem na poziomie 22,5.

Trey Davis / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa Górnicza

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Trey Davis (25 lat, 183 cm) rewelacyjnie rozpoczął sezon, a jego MKS Dąbrowa Górnicza nie przegrał od 3 spotkań, pokonując w tym czasie faworytów do czwórki – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski i Arkę Gdynia. Amerykanin na ten moment jest liderem ligi, jeśli chodzi o eval – 22,5, a także jest jej czwartym strzelcem, ze średnią 20,5 punktu na mecz.

Gwiazda zaplecza NBA

Rozgrywający MKSu spędził 4 lata na uczelni Massachusetts, gdzie w ostatnim roku zdobywał średnio prawie 19 punktów. Co ciekawe, jego kolegą z drużyny był wtedy aktualny zawodnik Miasta Szkła Krosno – Jabarie Hinds.

Po ukończeniu college’u Davis próbował swoich sił w G League. W poprzednim sezonie grał dla Maine Red Claws. Pomimo obecności zawodników, którzy orbitowali wokół składu pierwszej drużyny, Davis zdobywał blisko 17 punktów w każdym spotkaniu, będąc na boisku przez 25 minut.

Amerykanin przede wszystkim pokazał się jako koszykarz, który wie jak zdobywać punkty. Ustanowił rekord sezonu G League, zdobywając 57 (!) punktów w meczu przeciwko Lakeland Magic.

Dobra forma zaprocentowała zaproszeniem do gry w Lidze Letniej dla Boston Celtics, klubu „matki” dla Red Claws. Davis mógł także liczyć na małe lobby ze strony Marcusa Smarta, jego bliskiego kolegi i podstawowego zawodnika Celtics. Przeciętnie 10,2 punktu w 4 meczach nie przekonały jednak klubów NBA do zaoferowania mu kontraktu.

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

Strzelec w małym ciele

Pomimo tego, że najczęściej jest najmniejszym zawodnikiem na parkiecie, w żadnej sytuacji nie należy go lekceważyć. Koślawy, mocno odbiegającej od podręcznikowej techniki, rzut jest jego podstawową bronią. Davis oddaje na mecz 4,3 trójki, z czego trafia 35% z nich. W sumie gra na 55% skuteczności z gry, co jak na gracza dominującego ofensywne posiadania jest bardzo dobrym wynikiem.

Trey nie tylko bazuje swojej gry na rzucie, ale posiada także bardzo szybki pierwszy krok, który pozwala mu na mijanie większości rywali. Nie boi się atakować kosza. Często wyizolowany z wyższym graczem, który przy nim został po przekazaniu, wjeżdża do obręczy lub wykorzystuje charakterystyczne dla siebie zatrzymanie 3-4 metry od kosza, by mięciutkim floaterem skończyć akcję (tylko 3 bloki otrzymane w 6 meczach).

Ostatni mecz z Arką pokazał, jak ciężko było drużynie z dobrymi obrońcami w składzie zatrzymać tego filigranowego rozgrywającego. Dulkys naciskający na piłce – żaden problem, Adam Łapeta blokujący przy obręczy – proszę bardzo.




Lider prowadzący do zwycięstw

Problemy MKS są już wszystkim bardzo dobrze znane. Nie tylko te poza boiskowe, ale i te dotyczące strony sportowej. Jacek Winnicki musi się zmagać z brakiem podkoszowych, czy słabiutką jak na PLK ławką.

Atak siłą rzeczy zdominowany jest przez duet Trey Davis – Cleveland Melvin, który na 522 punkty w tym sezonie całego zespołu, zdobył 229. Bez Davisa nie byłoby chociażby ostatniego zwycięstwa, w którym MKS zaskoczył faworytów z Gdyni, a rozgrywający był katem Arki zdobywając 31 punktów, zbierając 8 piłek i rozdając 7 asyst.

Amerykanin bezsprzecznie jest liderem swojego zespołu – największy USG% – wskaźnik pokazujący udział danego gracza w ataku, kiedy był na parkiecie (8 w lidze) oraz najwyższy NetRTG – 20 (z Davisem na parkiecie MKS zdobywa 133 punkty na 100 posiadań, traci 113).

Pozycja lidera w ligowym zestawieniu efektywności, to także efekt dzielenia się piłką. Davis jest na 8 miejscu w tej kategorii z wynikiem 6,7 asyst na mecz.

MKS w następnej kolejce zagra mecz z Kingiem Szczecin. O przedłużenie serii zwycięstw będzie bardzo ciężko, jednak grający u siebie dąbrowianie nie są bez szans. Ekscytująco zapowiadają się pojedynki Davisa z Schenkiem, czy Paliukenasem, którzy są w ligowym topie jeśli chodzi o obrońców obwodowych.

Grzegorz Szybieniecki, https://twitter.com/gszyb

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>




POLECANE

tagi