Trio Basket Koszalin – jedyny taki turniej

Trio Basket Koszalin – jedyny taki turniej

Share on facebook
Share on twitter
Od 2011 odbywają się świetne imprezy koszykówki ulicznej w Koszalinie. Tegoroczne wydarzenie znów przyciągnęło tłumy uczestników i widzów. Jaka jest recepta na dobry turniej streetballa?

fot. Trio Basket KoszalinPZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Był rok 2011, spontaniczny pomysł, plan, aby w Koszalinie zrobić coś fajnego dla lokalnej społeczności, która żyła koszykówką.

I tak przed koszalińskim ratuszem odbyła się pierwsza edycja turnieju Trio Basket Koszalin. Turniej, który sprzed Rynku Staromiejskiego przeniósł się na tereny Sportowej Doliny, przez lata stając się jednym z najlepszych eventów 3×3 w Polsce. Jaka jest historia Trio Basket Koszalin? Opowiada Damian Zydel, pomysłodawca turnieju oraz prezes Stowarzyszenia Trio Basket Koszalin.

*
Trio Basket Koszalin zrodził się spontanicznie. Wówczas w Koszalinie trwała akcja „Tak na deptak”. Na Rynku Staromiejskim odbywały się różne imprezy sportowe i kulturalne. Ówczesny wiceprezydent Koszalina, Adam Szałek, swoją drogą, też bardzo dobry koszykarz, wpadł na pomysł, aby wspólnymi siłami zorganizować turniej koszykówki ulicznej przed naszym ratuszem.

Nie ukrywam, ten pomysł był w mojej głowie od wielu lat. Powiedziałem „okej, zróbmy to”- tak powstało Trio Basket Koszalin.

Najważniejszy jest klimat

Pierwsza edycja była kilkudniowym turniejem. Była formuła dla dzieci i formuła open. Każdego dnia, przez 6 dni swoje rozgrywki miała inna grupa, graliśmy w godzinach popołudniowych. Można powiedzieć, że turniej się przyjął i sprawdził.
Natomiast po pierwszej edycji powiedzieliśmy sobie: „kurczę, Rynek Staromiejski to fajne miejsce, ale to nie miejsce, w którym Trio Basket może się dalej odbywać”. Nie było klimatu, większość osób to byli przypadkowi przechodnie, tak jak bywa to w centrum miasta. Postanowiliśmy więc go przenieść na tereny Sportowej Doliny.

Organizacja wydarzenia stanęła jednak pod znakiem zapytania. W 2012 roku nie mieliśmy już siły przebicia, Adam nie był już wiceprezydentem, a turniej tak naprawdę miał się nie odbyć. Musieliśmy trochę kombinować i znaleźć pomysł na jego organizacje. Wpadliśmy na to, aby zorganizować turniej nocny.

Rzuciliśmy hasło w mediach społecznościowych, czy znajdą się chętni do wzięcia udziału w takim turnieju, w którym nagrodami będą drobne upominki. Chcieliśmy zrobić coś szalonego, ale nie mieliśmy na to środków. Odzew był natychmiastowy, ludzie chcieli czegoś takiego.

„Zróbcie coś fajnego!”

W międzyczasie zaczęliśmy szukać finansowania dla turnieju. Wtedy spontanicznie, będąc na imprezie, odezwaliśmy się za pośrednictwem Facebooka do szefa Firmus Group, pana Steina Knutsena, który swoją drogą wspierał wówczas AZS Koszalin i jest sympatykiem koszykówki. Następnego dnia zaprosił nas na spotkanie dotyczące ewentualnej współpracy przy organizacji Trio Basket.

Był to rok 2012, miałem wtedy 22 lata, Patryk Pietrzala, który działa przy organizacji turnieju od samego początku, zaledwie 19. Nie mieliśmy wtedy jakiegoś większego doświadczenia w rozmowach z potencjalnymi sponsorami, a trafiliśmy od razu na spotkanie z norweskim biznesmenem.

Pojechaliśmy tam jako tacy „młodzi i gniewni” mając kilka kartek papieru, bo nie zdążyliśmy przygotowywać żadnych fajnych i profesjonalnych ofert (śmiech). Przedstawiliśmy nasz pomysł i padło jedno zasadnicze pytanie: „Ile potrzebujecie?”. Powiedzieliśmy, że będziemy szczęśliwi nawet jeśli dostaniemy 1000 zł. Odpowiedź, z uśmiechem na twarzy brzmiała: „Okej, macie piątkę i zróbmy coś fajnego”.

Szok! Byliśmy pod wrażeniem takiego finansowania. Ta kwota była dla nas czymś niesamowitym i otworzyła wiele możliwości. Co więcej, otrzymaliśmy wsparcie od kilku małych firm, zaangażowały się podmioty lokalne typu Centrum Kultury 105 w Koszalinie, które bezpłatnie użyczyły nam nagłośnienie i tak dalej. I tym sposobem, zorganizowaliśmy naprawdę fajny, nocny turniej.




Tłumy przez całą noc

Ku naszemu zdziwieniu, już w tej edycji udział wzięło 36 ekip. Turniej rozpoczął się o godzinie 21:00, a zakończył o 4:30 nad ranem. Sportowa Dolina tamtej nocy była praktycznie wypełniona po brzegi. Około 500 osób mogło wtedy oglądać turniej, a przez cały czas przewinęło się znacznie więcej widzów.

Już wtedy zobaczyliśmy jaki ogromny potencjał drzemie w tym streetballu. Samo miejsce, jest najlepszym jakie mogliśmy wybrać. Wystarczy obejrzeć filmy o koszykówce ulicznej w Stanach Zjednoczonych, gdzie są klatki, betonowe boiska, trybuny, oświetlenie, pełno ludzi dookoła – i tak było u nas.

Rok później poszliśmy krok dalej. Tym razem jednak turniej odbył się w dzień dziecka, namówiliśmy Pawła Strojka, dyrektora miejscowego Centrum Kultury, by wpisać imprezę w kalendarz Dni Koszalina, dzięki czemu mogliśmy liczyć na wsparcie finansowe i rozszerzyć event do koncertów hip-hopowych. Jako pierwszy odwiedził nas donGuralesko. Impreza wypadła rewelacyjnie, ale czuliśmy, że ma cały czas jeszcze większy potencjał.

Reprezentacja w Koszalinie

Aż nastał rok 2014 i prawdziwe „boom”, które zapisze się w historii miasta i całego regionu. Koszalin był gospodarzem meczu koszykówki Polska – Luksemburg. Mecz zaplanowano na niedzielę, a więc by zorganizować koszykarski weekend w Koszalinie, Trio Basket odbył się dzień wcześniej w sobotę.

W piątek natomiast w miejskim Kinie Kryterium, zorganizowaliśmy losowanie grup, na które przybyła… koszykarska reprezentacja Polski. Sala wypełniona była po brzegi. Mało tego, następnego dnia podczas Trio Basket reprezentanci przyjechali na nasz turniej – Adam Hrycaniuk, Przemysław Zamojski, Kamil Łączyński… To było coś niesamowitego.

Dodatkowo na Sportowej Dolinie pojawił się Qyntel Woods, który podpisał wówczas kontrakt z AZS! To był absolutny szczyt marzeń. Nasz „mały event” a na nim kadra i gość z NBA. Dodatkowo niesamowite koncerty Te-Trisa z Pogzem i VNM-a. Widzisz? Mam aż dreszcze gdy o tym mówię.

Warto podkreślić, że był to jedyny rok, kiedy Polski Związek Koszykówki i Polska Liga Koszykówki wsparły nas finansowo. Uważam, że było warto, bo Trio Basket to naprawdę ogromna promocja koszykówki! Wówczas za cały proces współpracy odpowiadał ówczesny prezes PLK i sekretarz generalny PZKosz Jacek Jakubowski, a wspierali nas mocno również Dariusz Pućka i Marcin Poślada.




Nie brakło zgrzytów

W kolejnych latach, jeśli chodzi o taką współpracę ze związkiem, słyszeliśmy, że oni mają swój cykl imprez 3×3 i na to wsparcie finansowe nie mogliśmy więcej liczyć. Dla nas była to informacja na zasadzie „nie to nie”. My robimy coś fajnego, przyciągamy tłumy ludzi. Jeżeli ktoś był u nas kiedykolwiek to wie, że nasza siłą jest widownia. Wychodzimy też z założenia, że nikomu nie chcemy na siłę wpychać naszego produktu. Kibicujemy i trzymamy kciuki za inne projekty, nie obrażając się na nikogo.

Myślę jednak, że warto byłoby połączyć siły. Skoro w naszym mieście na turnieju koszykówki ulicznej jest więcej kibiców niż na niektórych meczach ligowych koszykarskiej ekstraklasy, to znak, że warto postawić na Koszalin i nasz projekt.

Żeby nie było tak kolorowo, mieliśmy też kryzysy. Rok po świetnym evencie, liczyliśmy na współpracę ze PZKosz, ale ten chciał zorganizować w Koszalinie coś swojego… Z naszą pomocą, kosztem Trio Basket. Nie zgodziliśmy się na to. Rozmawiałem wówczas z panem Mirosławem Noculakiem i nie doszliśmy do porozumienia. Miasto, widząc całe zamieszanie wycofało się z chęci dofinansowania imprezy związkowej, a my dostaliśmy rykoszetem – zostaliśmy także bez grosza ze środków miejskich. Mówi się trudno.

Stein Knutsen z Firmus Group powiedział nam słowa, które zapamiętam na zawsze: „Nie przejmujcie się. To tylko pieniądze… Damy radę”. No i daliśmy.

Turniej odwiedził raper W.E.N.A., emocje związane z turniejem, jak zwykle, były niesamowite. Już wtedy cały region mówił o naszym evencie. Dokonaliśmy niemożliwego, ale opłacało się. Spotkaliśmy się kilka miesięcy później z prezydentem Piotrem Jedlińskim orz jego zastępcą Przemysławem Krzyżanowskim i padła mocna deklaracja: „Słuchajcie, Trio Basket to jest Trio Basket Koszalin. Dlatego my, jako miasto, co roku będziemy was wspierać”.

Coraz lepszy turniej

Urzędnicy słowa dotrzymali, a od roku 2016 nasz turniej wszedł na jeszcze wyższy poziom organizacyjny i marketingowy. O frekwencji nie wspomnę. Bijemy od tego czasu wszelkie możliwe rekordy. Poziom sportowy? Z roku na rok coraz wyższy. Mieliśmy edycje, w której udział wzięło 48 zespołów (!).

Przypadkowi ludzie w turnieju udziału już nie biorą. Wiedzą, że Trio Basket to poważna rywalizacja. No i rap. Od roku 2016 nasze wydarzenie odwiedzili Kękę, Paluch, Dwa Sławy, JWP/BC, Kuban, Białas, Sarius i Sobota, czyli prawdziwa ekstraklasa polskiej sceny hip-hopowej.
*
O dziewiątej, a więc tegorocznej edycji turnieju mówiło się głośno i była na tapecie przez kilka tygodni. Pierwsze strony gazet, artykuły, obszerne fotorelacje.

– Brałem udział w wielu turniejach tego typu, natomiast to co wyróżnia Trio Basket Koszalin to klimat. To niesamowite, kiedy masz możliwość zagrać w finale a na trybunach zasiada kilkuset, może nawet i ponad tysiąc kibiców. Naprawdę warto zarezerwować ten jeden lipcowy weekend na święto koszykówki w Koszalinie i spędzić go z paczką znajomych, ponieważ na takie miano zasługuje ekipa Trio Basket Koszalin. W tym przypadku Słupsk i Koszalin mają wiele wspólnego – po prostu kochamy koszykówkę”– mówił Kamil Izraelski, zawodnik zwycięskiej drużyny FullBull Penga Team Słupsk.

Tegoroczna edycja to było coś, co zapamiętamy na długo. Fantastyczna frekwencja – myślę, że największa. To, co działo się podczas meczu finałowego… totalny sztos. Dodatkowy smaczek w postaci rywalizacji między Koszalinem a Słupskiem, czyli coś, czego w koszykówce halowej już niestety nie mamy. Takie coś odbywa się na turnieju 3×3, a drużyna zza miedzy, która wygrywa Trio Basket otrzymuje zasłużone owacje od publiczności. Streetball ponad podziałami!

fot. Trio Basket Koszalin

Według naszych statystyk, podczas koncertów, tuż po meczach finałowych, było około 3 tysiące osób – tyle, ile wypełniłoby Halę Widowiskowo-Sportową w Koszalinie po brzegi. Częstym problemem na turniejach jest frekwencja, a raczej jej brak. Podczas Trio Basket nie ma z tym najmniejszego problemu.

Ludzie nas doceniają. Myślę, że z roku na rok poprzeczka zawieszana jest coraz wyżej przez nas samych. Zresztą Arek Przybylski, który nas odwiedza i podąża szlakiem koszykówki ulicznej, stwierdził, że Trio Basket umieściłby na podium. Dla nas jest to obiektywna ocena człowieka, który zna się na rzeczy, jeździ po całym kraju i bierze udział w różnych turniejach.

Myślę, że środowisko streetballowe powinno być zjednoczone. Wiem, że są specjalne komórki odpowiedzialne za koszykówkę 3×3 w kraju, więc dobrze byłoby wspólnymi siłami tworzyć fajne koszykarskie produkty, aby turnieje z roku na rok stawały się lepsze i coraz bardziej popularne. U nas, ten jeden dzień w roku ma być prawdziwym świętem kultury ulicznej, czyli koszykówki i polskiego rapu.

Streetball od kuchni

Na przykładzie minionej edycji. Przygotowania rozpoczęliśmy już we wrześniu. Po każdej edycji robimy sobie 1,5 miesięczny reset, rozliczamy się, odpoczywamy. Po urlopach rozpoczynamy rozmowy z potencjalnymi sponsorami, menadżerami artystów. O uczestników się nie boimy, bo zapisy trwają niespełna dwie minuty (śmiech).

Przy organizacji Trio Basket pracuje sztab młodych, świetnych ludzi, których połączyła miłość do koszykówki, poniekąd AZS Koszalin. Niektórzy z nas pracowali w klubie lub mu kibicowali, jeździli również na wyjazdy, inni są po prostu z mojego osiedla. W międzyczasie dochodziły do nas kolejne osoby i tak powstało Stowarzyszenie Trio Basket Koszalin, które zrzesza kilkanaście fantastycznych osób, pomagających przy organizacji turnieju.

fot. Trio Basket Koszalin

Fajne jest to, że wszyscy robimy to dla „funu”, robimy to z radości, zupełnie charytatywnie. Zawsze podkreślam, że Trio Basket to cała ekipa, nie tylko ja. Mamy człowieka, który odpowiada za dobór raperów, człowieka od reklamy i marketingu, speca od finansów, ludzi od kontaktów z mediami. Można powiedzieć, że w tym momencie jesteśmy taką małą firmą, chociaż nie nastawiamy się na zyski. Ważne, by wyjść po prostu „na zero”. Wszystko przeznaczamy na cele statutowe.

Dziewiąta edycja Trio Basket kosztowała nas łącznie 50 tysięcy złotych, z czego 20 tysięcy to środki publiczne. Pozostałe 30 tysięcy złotych to środki od sponsorów prywatnych. Reasumując, w jeden dzień wydajemy 50 tysięcy, aby była dobra zabawa (śmiech). Co więcej, aby wszystko było za darmo. To jest ważne.

U nas nie ma żadnego wpisowego, udział jest całkowicie bezpłatny. Każdy zawodnik otrzymuje koszulkę, darmowy posiłek, wodę mineralną i napoje izotoniczne. Dodatkowo udział w koncertach czy późniejszym afterparty jest zupełnie darmowy. Myślę, że to jest coś, co wyróżnia nasz turniej.

Są również nagrody finansowe. Zwycięzca Trio Basket zgarnia 1000 złotych, natomiast w konkursie wsadów czy rzutów za trzy punkty do wygrania jest po 500 złotych. Co ciekawe „trójki” w tym roku wygrał 12-latek, który musiał zadzwonić po tatę, by odebrać swoją nagrodę.

Dodatkowo turniej w tym roku miał również aspekt charytatywny. Podczas zbiórki do puszek uzbieraliśmy 4000 złotych, a cała kwota przeznaczona zostanie na rehabilitację naszej koleżanki Oli, która 10 lat temu uległa poważnemu wypadkowi drogowemu, wracając do domu z treningu koszykówki. Ludzie sportu o sobie nigdy nie zapominają!

Wkrótce kolejne edycje

Turniej nie podlega pod żadne rankingi FIBA, być może w przyszłości o tym pomyślimy. Wówczas muszą obowiązywać inne zasady, których poniekąd nie chcemy spełniać, bo mamy swój własny zarys turnieju. Gramy 100 spotkań, mamy ograniczenia czasowe, pewne rzeczy trudno byłoby przeskoczyć.

Turniej był lokalny do czasu, gdy zaczęły zjeżdżać się drużyny z innych miast. Rok temu, jeden zespół pokonał 700 km, aby wziąć udział w Trio Basket. W tym, na 40 drużyn, 10 było spoza Koszalina. Niemal co edycję gościmy zespoły z Poznania, ze Słupska i innych miejscowości. Niektórzy zawodnicy nie są przypadkowi – część z nich ocierała się o pierwszą i drugą ligę, a nawet i o ekstraklasę.

Może to minus, że nie można zbierać punktów rankingowych podczas naszego turnieju, bo z pewnością moglibyśmy liczyć na występy jeszcze lepszych zawodników, ale z drugiej strony, liczę, że w 2020 roku zjedzie się do nas cała koszykarska Polska. Planujemy podwojenie, a może i nawet potrojenie nagrody głównej. Chcemy, aby dziesiąta edycja była spektakularna. Dodatkowo, już teraz, zapraszamy do współpracy Polski Związek Koszykówki. Mówi się, że Włocławek jest stolicą koszykówki, ale na stolicę koszykówki ulicznej nie ma lepszego miejsca jak Koszalin.

Recepta na sukces?

Przede wszystkim ludzie. Bo to ludzie tworzą klimat, tworzą ten turniej. Ważne są również finanse, dlatego ukłony w stronę Firmus Group, Miasta Koszalin i innych sponsorów. Pomysłów można mieć milion, ale bez pieniędzy niewiele można zdziałać.

Kolejna recepta: dobrze połączyć koszykówkę uliczną z dodatkowymi atrakcjami, które ściągną na event nawet ludzi, którzy z koszykówką mają mało do czynienia. My tak robimy. Odwiedzali nas m.in. Arek Przybylski, czy też Mieszko Włodarczyk – ludzie kochający streetball, prezentujący swoje wsady i triki z piłkami na całym świecie.

No i wisienka na torcie, czyli koncerty, które tworzą fajny, uliczny klimat. Może to śmiesznie zabrzmi, ale ważna jest również pogoda. To jest coś, czego nie da się przewidzieć. Nie ukrywam, że kiedy oglądam relacje z innych turniejów, które nagle przenoszone są do hal sportowych, to jest mi po prostu przykro, bo wówczas turniej traci swój urok i cały streetballowy klimat. My mamy to szczęście, że przez 9 lat deszcz padał tylko raz.

Nie łączyłbym AZS-u z Trio Basket Koszalin. To jest nasz produkt, którego nie chcemy z niczym łączyć, tego turnieju nikt nam nie zabierze. Sam prezydent Koszalina w jednym z wywiadów powiedział, że Trio Basket to w tej chwili najlepszy produkt koszykarski w mieście. To są mocne słowa. Niezależnie od tego, czy w Koszalinie będzie ekstraklasa, pierwsza czy druga liga – Trio Basket nigdy nie zginie (śmiech).

Pamela Wrona, Damian Zydel




POLECANE

tagi

Goście z Radomia przetrzymali napór „Kociewskich Diabłów” w pierwszej połowie, a w końcówce wykazali się większym doświadczeniem. HydroTruck wygrał w Starogardzie Gdańskim 86:78 i umocnił niespodziewaną pozycję w pierwszej ósemce tabeli.
13 / 12 / 2019 22:04

NBA

Rekrody głupoty! Dion Waiters nie doczeka się chyba debiutu w tym sezonie. W czwartek Miami Heat zawiesili go już po raz trzeci w trwających rozgrywkach, tym razem za nieprzestrzeganie klubowych reguł i niesubordynację.
13 / 12 / 2019 17:11
Dwie drużyny NBA zaangażowały się w niezwykłe przedsięwzięcie – mecze koszykarzy z więźniami. Pierwsze spotkanie odbędzie się już w czwartek w Kalifornii, ale nazwy i lokalizacji zakładu karnego nie podaje się jeszcze do publicznej wiadomości.
13 / 12 / 2019 13:22
W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Charles Barkley oraz Shaquille O’Neal mogą działać jako trenerzy motywacyjni. Po ich słowach krytyki wobec Joela Embiida, Kameruńczyk zagrał jeden z najlepszych meczów w karierze, zdobywając 38 punktów, 13 zbiórek i 6 asyst na trudnym terenie w Bostonie. Sixers pokonali Celtics 115:109.
13 / 12 / 2019 9:44
Oglądając koszykówkę Golden State Warriors, momentami można odnieść wrażenie, że w klubie z San Francisco pod względem stylu gry niewiele się zmieniło. Wciąż pojawia się dużo ścięć, akcji po koszyczku czy po zasłonach – w każdej z tych kategorii Dubs znajdują się w top-5 – a drużyna, mimo nieporównywalnie gorszych wykonawców, nadal chce robić to samo. 
12 / 12 / 2019 11:24
W Toronto był to wieczór pełen okrzyków „M-V-P” oraz uwielbienia dla Kawhiego Leonarda, któremu kibice Raptors zgotowali fantastyczne przyjęcie i podziękowali za zdobyte mistrzostwo. A on potem wygrał tam mecz ze swoimi LA Clippers.
12 / 12 / 2019 9:30
Koszykarskie derby Poznania – mecz 3. ligi koszykówki mężczyzn: KKS Wiara Lecha – AZS Politechnika Poznańska już w piątek, 20 grudnia (godz. 19.00), będzie okazają do przypomnienia czasów świetności basketu w Wielkopolsce, a szczególnie w słynnej hali Arena.
12 / 12 / 2019 18:02
Rasta Vechta, która nie dała szans Anwilowi w pierwszej rundzie, to na dziś główny rywal Anwilu do miejsca w pierwszej czwórce grupy Ligi Mistrzów. Włocławianie myśląc o awansie muszą zrobić wszystko by wygrać, a idealnym scenariuszem byłoby odrobienie 13-punktowej straty z pierwszego spotkania.