PRAISE THE WEAR

Trójki coraz ważniejsze? Astoria z własną wizją

Trójki coraz ważniejsze? Astoria z własną wizją

- Koszykówka idzie w kierunku rzutów za 3 punkty. Natomiast to nie jedyny element w rzemiośle koszykarskim, o który zawodnicy opierają swoją grę - mówi Artur Gronek, trener Enea Astorii. Drugi rok z rzędu na rozegraniu w zespole z Bydgoszczy występować będzie zawodnik, który z dystansu nie jest wielkim zagrożeniem. Pójście na przekór trendom może się Astorii opłacać.
Artur Gronek / fot. Przemysław Obarski, Enea Astoria Bydgoszcz

Kompleksowa oferta medyczna we Wrocławiu– poznaj SportsMedic >>

Matematyka wygrała

W czasach, gdy nie ma sportu na żywo, oglądając transmisje meczów retro czy nawet poprzez serial „The Last Dance” mamy okazję dokładnie prześledzić ewolucję koszykówki. W jednym z pierwszych odcinków produkcji ESPN i Netflixa wyciągnięto ciekawe wypowiedzi na temat przyjścia do ligi Michaela Jordana ówczesnych gwiazd NBA, Marka Eatona czy Walta Fraziera – gość poniżej 2 metrów nie będzie w stanie być liderem zespołu w NBA, nie stanie się wielką gwiazdą. Dalszy bieg historii wszyscy świetnie znamy, ale już same słowa tych legend pokazują, jak kiedyś basket wyglądał.

Im dalej w las tym koszykówka coraz bardziej przenosiła się na obwód, jednak wciąż większość punktów padało z najbliższej odległości do obręczy. Kilkanaście dni temu stacja TVP Sport udostępniła w Internecie mecz reprezentacji Polski na Eurobaskecie 1997 z Chorwacją. Wiecie, ile rzutów za 3 punkty po około 25 minutach meczów mieli na koncie biało-czerwoni? Dwa.

Dopiero w ostatnich latach widzimy znaczny wzrost znaczenia rzutów z dystansu. Niby od zawsze wiedzieliśmy, że 3>2, ale dopiero od niedawna zespoły nauczyły się to wykorzystywać. Teraz już nikogo nie dziwi fakt, że Houston Rockets oddają więcej trójek niż rzutów za 2, że rezygnuje się z prób z półdystansu, a zawodnicy decydują się na rzuty nawet w 6-7 sekundzie akcji. 

W Europie tak mocno tego trendu jeszcze nie widać, jednak i tak gra znacznie przyspieszyła, a liczba oddawanych trójek znacząco wzrosła. Po parkiecie biegają także znacznie lepsi strzelcy niż kiedyś – wystarczy popatrzeć na skuteczność za 3 najlepszej 20 zawodników w tym względzie w PLK teraz i sprzed 10 czy 15 lat (w sezonie 19/20 dwudziesty na liście miał 40,7%, a w 09/10 37%).

Środowy transfer Enei Astorii Bydgoszcz, czyli Corey Sanders (więcej TUTAJ>>), a więc kolejny po A.J. Waltonie rozgrywający niezbyt dobrze rzucający z dystansu skłonił mnie do zastanowienia się nad pytaniem – czy w dzisiejszych czasach da się jeszcze grać na wysokim poziomie nie rzucając za 3 punkty? Czy rozgrywający nierzucający za 3 mogą być jeszcze w ogóle efektywni? 

Rozgrywający na przekór trendom

W NBA wśród rozgrywających znajdziemy ledwie pojedyncze jednostki, które za łukiem nie stanowią większego zagrożenia. Pierwszy na myśl przychodzi oczywiście Rajon Rondo, który właśnie z przez swój rzut nie wskoczył na poziom największych gwiazd ligi, a przez ostatnie lata łapie się dosyć niskich kontraktów w różnych zespołach. 

Ale nawet ten Rondo musiał chociaż trochę nauczyć się rzucać – w tym sezonie to 33% przy 2,6 próbach na mecz (w poprzednim trafiał średnio ponad 1 trójkę na mecz przy 36%). Z powodu braków rzutowych szybko na straty spisano także takie talenty jak Lonzo Ball czy Markelle Fultz, którzy nad swoją trójką wciąż mocno pracują i w tym sezonie Ball trafia już 38% rzutów z dystansu.

W NBA rzucać z daleka uczą się wszyscy, ale jest jeszcze jeden gracz, który upiera się przy rezygnowaniu z trójek – Ben Simmons. O wpływie jego nierzucania na grę Philadelhia 76ers powstało już masę tekstów, ale konkluzją większości z nich jest to, że to ogromny problem 76ers, a trójki Simmonsa uwolniłyby atak zespołu z Filadelfii.

Astoria po swojemu

Gdy do Bydgoszczy w zeszłe lato trafiał A.J. Walton większość pukało się w czoło. Amerykanin nie grał w zbyt dobrych ligach i choć ma wiele niezaprzeczalnych atutów, tak za 3 rzucać po prostu nie potrafił, a jego technika rzutu wyglądała tak, jakby nie do końca panował nad koordynacją.

No i rzeczywiście, Walton w ataku pozycyjnym bywał problemem, obrońcy odchodzili od niego na 2-3 metry i zapraszali do rzucania. Mimo to z A.J. na koniec sezonu w rubryce +/- ma wynik +49, gdy cały zespół (bilans 10-11) -8 (bez Waltona na parkiecie Astoria była -57). 

Wyszło więc, że wizja Artura Gronka zdała w pewien sposób egzamin. Trener Astorii znalazł sposób na wkomponowanie do zespołu nierzucającej jedynki i.. spróbuje to zrobić raz jeszcze. Pierwszym transferem zespołu z Bydgoszczy jest Corey Sanders, który w karierze zza łuku nigdy nie rzucał nawet dobrze, a co najwyżej przeciętnie.

Artura Gronka jednak to nie zniechęca. – Statystyki nie świadczą o potencjale Corey’a Sandersa, jeśli chodzi o rzuty za 3 punkty. Jest młodym zawodnikiem, bardzo fizycznym, który może zrobić duży postęp indywidualnie jako rozgrywający, który kieruje zespołem i dokładnie takiego gracza szukaliśmy na pozycję rozgrywającego  – mówi nam o wyborze Sandersa trener Enei Astorii.

Szybkość jest kluczowa

Corey Sanders, podobnie jak Walton, ma wiele atutów. Jest bardzo dynamiczny, kończy dobrze na kontakcie przy obręczy, potrafi mijać i dużo widzi. Możliwość napędzania gry przez Sandersa wydaje się być dla trenera Gronka ważniejsza niż jego skuteczność zza łuku.

W końcu szkoleniowiec Astorii pokazał już w poprzednich sezonach, że chce dążyć do punktowania z kontrataku i półkontrataku, a nie męczenia się w grze 5 na 5, w ustawianej koszykówce.

O tyle, o ile Walton czasem rzeczywiście irytował, a jego braki rzucały się w oczy, tak wokół Sandersa można zbudować skład inaczej, lepiej, otoczyć go strzelcami i sprawdzić jak to będzie działać, a może zafunkcjonować rzeczywiście dobrze (zwłaszcza, że od Sandersa aż na 3 metry odchodzić nikt nie będzie).

– Koszykówka idzie w kierunku rzutów za 3 punkty. Natomiast to nie jedyny element w rzemiośle koszykarskim, o który zawodnicy opierają swoją grę. Jest wiele przykładów na poziomie NBA i Euroligi, które to potwierdzają – dodaje trener Artur Gronek. 

Trzeba rzucać

Przypadek Astorii w skali europejskiej jest jednak dosyć osobliwy. Nie wydaje mi się, żeby w Europie było wiele zespołów grających podobnie, w których byłoby miejsce na takich Waltonów czy Sandersów, a na wyższym poziomie wręcz ciężko jest sobie wyobrazić rozgrywającego bez rzutu. 

Trójki w obecnej koszykówce są elementem podstawowym, może nawet wręcz już najważniejszym jeśli chodzi o budowanie ataku. Z kolei rozgrywający obecnie muszą także dostarczać punkty, stwarzać zagrożenie, inaczej atak będzie utrudniony. Najlepsza drużyna pod względem skuteczności w rzutach za 3 punkty zgarnęła mistrzostwo w poprzednim sezonie, a 4 najgorsze ekipy w tym względzie zajęły miejsca odpowiednio 13., 10., 16., 14.

Grzegorz Szybieniecki 

.

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami