Twardziele ze Stali walczą – Stelmet przeszarżował

Share on facebook
Share on twitter

Artur Gronek zaczął mecz eksperymentalnym składem, co gospodarze umiejętnie wykorzystali i szybko przejęli inicjatywę. Ostrowianie wygrali wysoko, 92:78, i w pełni zasłużenie. W półfinale jest 1-2, mecz nr 4 w piątek.

Aaron Johnson (fot. Jakub Janecki/bmslamstal.pl)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Pierwsza piątka Stelmetu wyglądała szokująco – James Florence, Filip Matczak, Karol Gruszecki, Armani Moore i Jarosław Mokros. Nie dość, że w niemal 100 proc. była ona rezerwowa, to jeszcze pozbawiona wysokich. W teorii oznaczała, że mistrzowie Polski będą mogli przejmować po zasłonach wszystkich graczy Stali, w praktyce okazało się, że zielonogórzanie w ogóle nie grali pod kosz, od początku przegrywali i musieli gonić rywali. Ryzyko, które podjął Artur Gronek, tym razem się nie opłaciło.

Stal okazję podarowaną jej przez Stelmet wykorzystała – konsekwentnie grała pod kosz, niezależnie czy był pod nim Shawn King, Christo Nikołow, Szymon Szewczyk czy Robert Tomaszek. Zresztą ten ostatni – to nie żart! – trafił nawet za trzy punkty.

Tak rozpędzona Stal, w której lepiej niż w Zielonej Górze grał Aaron Johnson (rywale znów zostawiali mu miejsce na obwodzie, on wreszcie trafiał za trzy), na początku drugiej kwarty prowadziła 33:15, a do przerwy 49:39. Mogłoby się wydawać, że Stelmet w przerwie się pozbiera i zacznie skutecznie gonić gospodarzy, ale nic z tych rzeczy – to gracze Emila Rajkovicia świetnie zaczęli trzecią kwartę, wygrywali 59:42 w 25. minucie.

Dobrze grali w Stali Mateusz Kostrzewski, Marc Carter, Nikołow i Tomaszek, natomiast goście nie mogli złapać rytmu. Pierwszoplanowi gracze, którzy nieoczekiwanie zaczęli mecz na ławce, nie zaprezentowali swojej typowej, skutecznej gry, zmiennicy – poza Gruszeckim – też nie byli widoczni. Ale w końcu grę szarpnął trochę Łukasz Koszarek, Stelmet przez kilka minut zagrał na bardzo dobrym poziomie w obronie i zmniejszył straty.

Po 30 minutach było 67:58 dla Stali, ale na początku ostatniej części to znów ostrowianie byli bardziej opanowani i skuteczniejsi – Johnson, świetny w środę Kostrzewski oraz jak zwykle skuteczny Carter szybko powiększyli przewagę do kilkunastu punktów i kilka minut potem Ostrów mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.