Typ na NBA: Grizzlies przegonią Królów

Share on facebook
Share on twitter

Dave Joerger i kilku koszykarzy Kings czeka mniej lub bardziej sentymentalny powrót w progi FedEx Forum, ale piekielnie mocna obrona Grizzlies zgotuje im mało przyjemne powitanie.

(fot. Wikimedia)
(fot. Wikimedia)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Memphis Grizzlies – Sacramento Kings, noc z piątku na sobotę, godz. 2.00
Typ: Grizzlies -5,5 pkt. (wygrają różnicą przynajmniej 6 punktów), kurs 1.91 >>

Wraz z Davem Joergerem, byłym trenerem Grizzlies, do Memphis wracają inne znajome twarze – Rudy Gay, Matt Barnes i Kosta Koufos. Takie pojedynki, a w grudniu obie ekipy czeka jeszcze jeden w Sacramento, zawsze mają dodatkowy smaczek i podnoszą poziom motywacji tych powracających. Gospodarze jednak jak mało kto potrafią podobny zapał skutecznie ostudzić.

Dość powiedzieć, że drużyna Davida Fizdale’a nadal, po 27 meczach i pomimo ciągłych problemów zdrowotnych, prezentuje najlepszą efektywność defensywną w lidze. Na każde sto posiadań traci średnio 99,4 punktu, a w ostatnich 9 spotkaniach, w których zabrakło Mike’a Conley’a, zeszła jeszcze do zaledwie 97,8 punktu.

Podstawowy rozgrywający Grizzlies niespodziewanie do gry powrócić ma już w ten weekend. Może już nawet zagrać przeciwko Kings, chociaż jego status na chwilę obecną określono jako „wątpliwy”. Podobnie sprawa ma się w przypadku Chandlera Parsonsa, który również szykuje się do powrotu w najbliższych dniach.

Dobre informacje dla fanów zespołu z Memphis ma jednak niezastąpiony Adrian Wojnarowski z The Vertical, który poinformował, że w piątek wystąpić ma już James Ennis. To ważny gracz w rotacji Grizzlies, a jego obecność to spore ułatwienie dla sztabu szkoleniowego. Jak widać, „Miśki” wracają do zdrowia, ale z wejściem na pełne obroty muszą się jeszcze chwilę wstrzymać.

Niemniej nawet w obecnym stanie osobowym dokonują rzeczy niebywałych. Od czasu kontuzji Conley’a zanotowali bilans 7-2 i wciąż utrzymują się na 5. miejscu w Konferencji Zachodniej. Szczególnie dobrze prezentują się przed własną publicznością, gdzie wygrali w tym sezonie 11 z 15 rozegranych meczów.

W piątek ugoszczą Kings, którzy polegli w 7 z 8 kolejnych spotkań, a w ostatnim dostali srogi łomot od Rockets (98:132). Oczywiście trzeba pamiętać, że w Houston zabrakło Rugy’ego Gay’a i Bena McLemore. Oni zmagają się z kontuzjami i ich nieobecność jest jak najbardziej uzasadniona. Obaj pauzować mogą także w meczu z Grizzlies – decyzja w ich sprawie ma zostać podjęta przed meczem.

Trudno jednak wytłumaczyć, dlaczego wolne dostał DeMarcus Cousins. Z obozu Sacramento nie dochodziły żadne sygnały dotyczące jakiegokolwiek urazu. Nie był to mecz rozgrywany dzień po dniu, a przed następnym w Memphis drużyna miała dzień wolnego. Co więc wpłynęło na decyzję sztabu Kings? Czyżby po prostu doszli do wniosku, że bez dwóch graczy pierwszej piątki i tak nie mieli szans i oddali mecz bez walki, dając odpocząć także Boogiemu? Pozostawmy to bez komentarza.

Tak czy inaczej wypoczęty Cousins stanie teraz naprzeciwko doświadczonego Marca Gasola, który rozgrywa prawdopodobnie najlepszy sezon w swojej karierze i właśnie obok LeBrona Jamesa został wybrany najlepszym graczem tygodnia. Rzuca trójki, dyryguje, prowadzi zdziesiątkowanych Grizzlies od zwycięstwa do zwycięstwa. Lidera gości czeka bardzo trudne zadanie.

Ekipa z Mephis wciąż musi radzić sobie bez kilku podstawowych zawodników, ale i tak prezentuje się o niebo lepiej niż ich najbliższy rywal. Na własnym terenie wygrała z nim już 12 kolejnych pojedynków (ostatni raz poległa 21 lutego 2009 roku). W ogóle aktualnie jest w trakcie serii 6 domowych zwycięstw z rzędu – w tym 110:89 z Warriors – i w piątek kosztem Kings jeszcze ją sobie przedłuży.

Typ: Grizzlies -5,5 pkt. (wygrają różnicą przynajmniej 6 punktów), kurs 1.91 >>

MO

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>