Typ na NBA: Koniec serii Houston Rockets

Share on facebook
Share on twitter

Derby Teksasu pomiędzy Rockets i Spurs to pojedynek na samym szczycie NBA. Jednak ci drudzy przystąpią do nich w bardzo istotnym osłabieniu i będzie ich to kosztować przerwanie zwycięskiej serii.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

PLK, Euroliga, NBA – wygrywaj w zakładach! >> 

Houston Rockets – San Antonio Spurs, noc z wtorku na środę, godz. 2.00

Typ: Spurs wygrają, kurs 1.96 >>

Na pierwszym miejscu w Konferencji Zachodniej zgodnie z oczekiwaniami mamy Golden State Warriors (bilans 24-4). Zaraz za nimi ulokowali się San Antonio Spurs (22-5), a trzeci są Houston Rockets (21-7). I to właśnie ich, mimo kilku niesprzyjających okoliczności, bukmacherzy uznali za nieznacznego faworyta.

Oczywiście świadomi jesteśmy rewelacyjnej passy koszykarzy Mike’a D’Antoniego. Od kiedy do gry powrócił Patrick Beverley, zanotowali imponujący bilans 15-2. W grudniu wygrali wszystkie spotkania i aktualnie są już w trakcie serii 10 kolejnych zwycięstw. Pamiętamy również o ich czwartej ofensywie w lidze, a także świetnej ostatnimi czasy obronie, która w tym miesiącu traciła średnio raptem 98,4 punktu na sto posiadań, co na przestrzeni 10 ostatnich pojedynków było drugim wynikiem w lidze.

Teraz jednak Rockets na sześć tygodni stracili Clinta Capelę i może to być dla nich bardzo poważny cios. W obronie jego absencję maskować może wprawdzie Nene, choć nie wiadomo jak większa liczba minut odbije się na jego efektywności, ale podstawowego środkowego szczególnie brakować będzie w ataku, gdzie bardzo dobrze spisywał się m.in. w grze pick’n’roll. Na nieobecności Capeli naturalnie skorzystać będą chcieli podkoszowi Spurs – LaMarcus Aldridge i Pau Gasol.

„Ostrogi” raz już w tym sezonie przegrały z Rockets. W pierwszej połowie listopada na własnym parkiecie miały ich na widelcu, ale w kluczowym momencie Aldridge nie wykorzystał stosunkowo łatwego rzutu spod kosza i rywal zdołał uciec ze zwycięstwem. Rewanż wzięły jednak bardzo szybko, bo już trzy dni później. Nie pomogło nawet triple double Jamesa Hardena. Zespół Gregga Popovicha zwyciężył w Houston 106:100 po tym, jak w czwartej kwarcie prowadził nawet różnicą 16 „oczek”.

W ogóle w delegacji ekipa z San Antonio spisuje się wyśmienicie. Na 15 wyjazdowych spotkań rozegranych w tym sezonie poległa tylko raz w Chicago. Pewnie ogrywając w niedzielę Pelicans (113:100), odnieśli czwarty kolejny triumf, a każdy z tych meczów wygrywali średnio różnicą 16 punktów.

Spurs to obecnie szósty atak i trzecia obrona w lidze. Co ciekawe, pod względem różnicy efektywności po obu stronach boiska prezentują identyczny wynik co Rockets – oba zespoły są dokładnie 7,2 pkt. na plusie. Niemniej bezlitośni na obczyźnie Kawhi Leonard i spółka powinni skorzystać na poważnym osłabieniu rywala i podbić halę Toyota Center po raz drugi.

PLK, Euroliga, NBA – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE