Typ na NBA: Lakers unikną pogromu w Cleveland

Share on facebook
Share on twitter

W XXI wieku największa różnica w bezpośrednim starciu Lakers i Cavs wyniosła 20 punktów, ale na korzyść drużyny z Kalifornii. Z tego sobotniego również powinna przynajmniej wyjść z twarzą.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>  

Cleveland Cavaliers – Los Angeles Lakers, noc z soboty na niedzielę, godz. 1.30

Typ: Lakers +16,5 pkt. (wygrają lub przegrają różnicą mniejszą niż 17 punktów), kurs 1.85 >>

Nie ulega wątpliwości, kto będzie w tym pojedynku faworytem i dlaczego. Mistrzowie NBA w przeciwieństwie do rywali mieli dzień wolnego, a niektórzy nawet jeszcze więcej. Kyrie Irving opuścił cały dwumecz przeciwko Grizzlies i poza grą pozostaje od 10 grudnia. Z kolei LeBrona Jamesa i Kevina Love’a zabrakło przy okazji pojedynku w Memphis, co oznacza, że ostatni raz na poważnie rywalizowali we wtorek.

Trzy dni przerwy, czyli tyle, ile odpoczywali ci dwaj ostatni, potrafią wybić z meczowego rytmu. Przez sześć dni, jak w przypadku Irvinga, można już porządnie zastygnąć. Dłuższa regeneracja w trakcie sezonu zasadniczego to oczywiście nic złego i niespotykanego. Równie dobrze może mieć bardzo korzystny wpływ na formę zawodników już w sobotę. Często jednak bywa tak, że z wejściem na normalne obroty mają oni pewien problem i na taki właśnie obrót spraw będą liczyć goście z Los Angeles.

Oni podobnego komfortu co Cavs nie mieli. Jeszcze w piątek mierzyli się w Filadelfii z Sixers, ale z pozytywnym skutkiem. Od początku do samego końca kontrolowali przebieg meczu, a w pewnym momencie ich przewaga sięgnęła nawet 22 „oczek”. Ostatecznie wygrali 100:89 i tym samym przerwali uciążliwą serię ośmiu kolejnych porażek.

Ta wygrana była zespołowi Luke’a Waltona bardzo potrzebna. Po rewelacyjnym starcie i wygraniu 9 z 16 pierwszych spotkań przydarzyło im się kilka urazów podstawowych zawodników i aktualnie prezentują już bilans 11-18.

Po kompromitującej porażce z Nets, przy okazji której przez ponad 6 ostatnich minut meczu nie potrafili zdobyć punktów z gry, młody trener miał porządnie zrugać swoich podopiecznych, stwierdzając m.in., że są zbyt „miękcy”. Podziałało – do pojedynku z Sixers kalifornijska młodzież podeszła bardzo ambicjonalnie, co było widać chociażby w ich przedmeczowych wypowiedziach, i przerwała pasmo niepowodzeń.

Pójść za ciosem w Cleveland będzie im trudno, ale też obrońcy tytułu nie powinni się nad nimi zbytnio znęcać. Zresztą w ostatnich latach niezbyt im to wychodziło. Niezależnie od okoliczności w XXI wieku ani razu nie udało im się zwyciężyć z Lakers różnicą większą niż 15 „oczek”. Co prawda, raz obie drużyny dzieliło 17, a raz nawet 20 punktów, ale były to mecze, w których zwyciężali „Jeziorowcy”.

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi