Typ na NBA: Pistons zakończą serię Heat

Share on facebook
Share on twitter

Miami Heat ograli fatalnych i skąpanych w kryzysie Bulls, triumfując już po raz szósty z rzędu, ale w sobotę będą zbyt zmęczeni, aby kosztem Pistons jeszcze przedłużyć tę serię.

Andre Drummond (Fot. Wikimedia Commons)
Andre Drummond (Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>

Miami Heat – Detroit Pistons, noc z soboty na niedzielę, godz. 1.30
Typ: Pistons wygrają, kurs 1.67 >>

W piątek koszykarze Erika Spoelstry wygrali w Chicago 100:88, wykorzystując b… bałagan, który nastał w obozie „Byków”. Po mało dyplomatycznych wypowiedziach Jimmy’ego Butlera Fred Hoiberg postanowił bowiem „dyscyplinarnie” rozpocząć mecz z nim i Dwyanem Wadem na ławce rezerwowych. Skutek? W 33 minuty spędzone na boisku Butler trafił tylko 1 (słownie: jeden) z 13 oddanych rzutów z gry i mecz zakończył z 3 (słownie: trzema) punktami na koncie.

Pierwsza piątka ósmej siły Wschodu prezentowała się więc następująco: Jerian Grant, Doug McDermott, Paul Zipser, Taj Gibson, Robin Lopez. Najwięcej punktów dla gospodarzy zdobył Wade, który trafił 6 z 17 rzutów (bez próby z dystansu) i zawody zakończył z dorobkiem 15 „oczek”.

Heat, choć Pat Riley chciałby, żeby w tym sezonie wygrywali już jak najrzadziej, nie mogli przejść obok takiej postawy obojętnie. Zwyciężyli więc po raz szósty z rzędu i nomen omen są aktualnie najgorętszą drużyną Wschodu. Ich najgorętszym zawodnikiem jest… Dion Waiters, który w czterech ostatnich meczach uzbierał w sumie aż 109 punktów. Ale co za dużo, to niezdrowo – najwyższa pora, aby ktoś ten żar przygasił.

Przed dobrą ku temu okazją staną właśnie Pistons, którzy co prawda musieli dojechać na mecz do Miami, ale mieli ostatnio aż cztery dni wolnego, więc nie dość, że będą wypoczęci, to mieli też wystarczająco dużo czasu, aby się do niego porządnie przygotować. Podobnego komfortu pozbawieni zostali gospodarze, którzy na placu boju stawią się dzień po wizycie w Chicago, a w ogóle będzie to dla nich trzeci mecz na przestrzeni czterech dni.

Statystyki pokazują, że Heat nie radzą sobie w podobnych sytuacjach. Grając dzień po dniu, osiągnęli w tym sezonie bilans 2-6. Przegrali również oba dotychczasowe pojedynki z Pistons. Najpierw dostali lanie w Detroit (84:107), a na początku stycznia polegli także przed własną publicznością (98:107).

Prócz tradycyjnych absencji Josha McRobertsa, Josha Richardsona oraz Justise’a Winslowa w sobotę znów zabraknąć może Hassana Whiteside’a. Podstawowy środkowy zespołu z Florydy zmaga się z urazem kostki i przy jego nazwisku wciąż widnieje duży znak zapytania. Podobnie sprawa ma się w przypadku Tylera Johnsona, który kontuzjował bark i opuścił już cztery kolejne spotkania.

Pistons są zdrowi, wypoczęci, a przed porażką z Kings wygrali trzy mecze z rzędu – kolejno z Lakers, Hawks i mocnymi ostatnio Wizards. Oni w przeciwieństwie do rywala biją się o awans do play-off. Do ósmych w tabeli Bulls i siódmych Hornets tracą odpowiednio 1,5 i 1 mecz. Dla nich starcie z osłabionymi Heat to świetna szansa na jej zniwelowanie, dlatego Stan Van Gundy nie pozwoli jej zmarnować.

Typ: Pistons wygrają, kurs 1.67 >>

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>