Typ na NBA: Raptors powalczą w Oakland

Share on facebook
Share on twitter

Golden State Warriors będą chcieli w jak najlepszym stylu podnieść się po porażce z Cleveland Cavaliers, ale Toronto Raptors nie są wymarzonym przeciwnikiem na takie okazje.

(Fot Wikipedia)
(Fot Wikipedia)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Golden State Warriors – Toronto Raptors, noc ze środy na czwartek godz. 4.30

Typ: Raptors +9,5 pkt. (wygrają lub przegrają różnicą mniejszą niż 10 pkt.), kurs 1.91 >>

Stephen Curry rzadko rzuca mniej niż 20 punktów, a taki właśnie występ przydarzył mu się przy okazji świątecznego starcia, które miało być symbolicznym rewanżem za czerwcowe finały. Trafił wprawdzie ważną trójkę w końcówce, ale ostatecznie nie pomogła ona drużynie w wyrwaniu zwycięstwa, a sam rozgrywający zakończył zawody z dorobkiem ledwie 15 „oczek”.

Warriors mogą być na siebie źli, bo choć NBA przyznała w oficjalnym oświadczeniu, że sędziowie popełnili w kluczowym fragmencie spotkania dwa błędy, to oni sami roztrwonili w czwartej kwarcie 14-punktowe prowadzenie. Przegrali mecz, w którym w porównaniu do finałów byli bogatsi o Kevina Duranta, a Cavs ubożsi o J.R. Smitha.

W środę będą szukać rehabilitacji. Teoretycznie sprawę powinien ułatwić fakt, że mecz rozegrany zostanie u nich. Ale akurat w przypadku konfrontacji z Raptors atut ten zdaje się nieco tracić na mocy. Zespół z Toronto jest bowiem obecnie w trakcie serii 7 kolejnych sukcesów na wyjeździe, z wygranymi z m.in. Celtics, Jazz i niespodziewanie wysokim zwycięstwie z Rockets (115:102). Blisko końcowego sukcesu byli także w meczach z Cavs oraz Clippers. W ogóle w delegacji mają w tym sezonie bilans 11-3, co musi robić wrażenie.

Koszykarze Dwane’a Casey’a naprawdę są w gazie. Z 16 ostatnich pojedynków zwyciężyli w aż 14, przegrywając jedynie z Cavs i Hawks, w obu przypadkach różnicą 4 „oczek”. Ani razu w tym sezonie nie pozwolili rywalom na dowiezienie do końcowego gwizdka dwucyfrowej przewagi.

Najdotkliwszą porażkę ponieśli w Staples Center z Clippers, którzy na koniec okazali się lepsi o 8 punktów. Trzeba jednak pamiętać, że wtedy, a działo się to na początku rozgrywek, rywale byli w znakomitej formie, a w obozie gości zabrakło DeMarre Carrolla. Poza tym mecz ten Raptors rozgrywali dzień po wizycie w Sacramento.

Z Warriors raz już w tej kampanii zdążyli się zmierzyć. W Toronto przegrali, ale choć ewidentnie byli tego dnia gorzej dysponowani niż przeciwnik, i tak ograniczyli straty do 6 „oczek”. Dodatkowo tłumaczyć może ich jeszcze fakt, że dzień wcześniej w Cleveland stawiali czoła mistrzom NBA. Dwa poprzednie starcia tych drużyn również padły łupem podopiecznych Steve’a Kerra, ale kończyły się różnicą kolejno 5 i 3 punktów na ich korzyść.

Gospodarze dysponują efektywniejszą obroną (2. miejsce w lidze wobec 9. Raptors), ale również na tej płaszczyźnie Raptors na przestrzeni ostatnich 15 spotkań poczynili wyraźny postęp (5. miejsce przy tej konkretnej próbie). Wciąż za to prezentują najlepszy atak, zdobywając średnio 114,3 pkt. na sto posiadań. Biorąc pod uwagę cały sezon, to tylko 1,3 pkt. więcej niż drudzy Warrors, ale na przestrzeni 15 ostatnich spotkań wartość ta wyniosła u nich już 118,4 pkt., czyli aż 7,9 więcej niż byli czempioni.

Wygrać w Oracle Arena będzie Raptors trudno, ale na pewno spróbują pójść za ciosem, a potyczka z Warriors zawsze wyzwala dodatkową motywację. Przed tym pojedynkiem mieli dzień wolnego. Gospodarze z kolei aż trzy, co nie zawsze korzystnie wpływa na formę zawodników. Czasem dzięki takiej przerwie można nieco wypaść z meczowego rytmu. Szykuje się ciekawe widowisko, w którym 9,5-punktowy margines błędu powinien ekipie z Kanady wystarczyć.

Golden State Warriors – Toronto Raptors, noc ze środy na czwartek godz. 4.30

Typ: Raptors +9,5 pkt. (wygrają lub przegrają różnicą mniejszą niż 10 pkt.), kurs 1.91 >>

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi