Unicaja biła, Valencia zwyciężyła

Share on facebook
Share on twitter

Świetny, twardy, defensywny pierwszy mecz finału EuroCup 68:62 wygrali gospodarze z Walencji. Adamowi Waczyńskiemu to spotkanie nie wyszło, ale już w piątek szansa na rewanż.

Fernando San Emeterio (fot. eurocupbasketball.com)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Ale to był mecz! Doskonała atmosfera, drużyny, które znają się na wylot, stawka, którą jest trofeum, ale też awans do Euroligi – nikt nie odpuszczał, walka trwała do ostatniej minuty.

Wygrała Valencia – faworyt, który ma już 5-0 w tym sezonie z Unicają. Wygrała, bo w decydującej czwartej kwarcie zagrała tak, jak rywale w pierwszej połowie – świetnie w obronie i skutecznie w rzutach za trzy. Sam Van Rossom, a potem dwukrotnie Bojan Dubljević trafili z dystansu, na co Unicaja nie miała już odpowiedzi.

Nie miał jej też Adam Waczyński, który wyszedł w pierwszej piątce, zdobył pierwsze punkty dla swojej drużyny rzutem za trzy, ale potem spudłował cztery rzuty i w 14 minut na boisku niewiele dołożył do dorobku zespołu. Zawiedli także liderzy – Kyle Fogg zdobył 8 punktów, ale miał 3/11 z gry, a Nemanja Nedović rzucił tylko 5 „oczek” (2/6 z gry).

Unicaja długo jednak trzymała się z przodu, a pierwsze dwie kwarty były niemal identyczne – drużyna z Malagi zaczynała je od bardzo dobrej obrony i celnych trójek (Waczyński, Nedović, Fogg, Alberto Diaz), zdobywała kilka punktów przewagi. Goście prowadzili 17:7 w 6. minucie oraz 35:26 w 18., ale Valencia za każdym razem doprowadzała do remisu na koniec kwarty. Po 10 minutach było 20:20, a po 20 – 35:35.

Świetnie u gospodarzy grał Joan Sastre, który za każdym razem, gdy Unicaja prowadziła wysoko, trafiał z dystansu lub z kontry, spod kosza. Do przerwy rezerwowy Valencii miał już 11 punktów i urozmaicał grę swojej drużyny, która momentami nie radziła sobie z obroną gości.

Unicaja w ataku nastawiła się na rzuty z dystansu i ta jednowymiarowa gra dawała efekty, gdy rzuty wpadały do kosza. Gdy przestawały, koszykarzom z Malagi kończyły się opcje – wobec osłabienia brakiem Dejana Musliego, siła ofensywy w polu trzech sekund była niewielka.

Po przerwie trójki przestały wpadać i choć obrona trzymała się nieźle, to jednak zaczęły się problemy. Unicaja każdą kolejną akcję grała coraz bardziej na siłę, a gospodarze w kluczowych momentach trafiali. Van Rossom i Pierre Oriola dali im prowadzenie 60:52 w połowie czwartej kwarty i choć goście walczyli go końca, to świetny Dubljević nie pozwolił im pomarzyć o wygraną.

W finale gra się do dwóch zwycięstw, mecz nr 2 w piątek w Maladze. Ewentualne trzecie spotkanie – w środę 5 kwietnia w Walencji

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>