PRAISE THE WEAR

USA w półfinale! Genialny Rubio to mało

USA w półfinale! Genialny Rubio to mało

Amerykańska klątwa Hiszpanów na igrzyskach trwa dalej. W każdym z pięciu turniejów olimpijskich w XXI wieku Hiszpanie zatrzymywali się na USA i nie inaczej jest w Tokio. W ćwierćfinale lepsza okazała się drużyna USA, która wygrała 95:81 i zapewniła sobie miejsce w najlepszej czwórce. Ricky Rubio zagrał wielki mecz, zdobywając 38 punktów.
Kevin Durant / fot. FIBA

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Dość wolno rozkręcają się w meczach turnieju olimpijskiego Amerykanie, ale gdy wrzucają wreszcie wyższy bieg, to zatrzymać ich już bardzo ciężko. W ćwierćfinałowym meczu z Hiszpanią decydująca okazała się trzecia kwarta. W pierwszej połowie to bowiem zawodnicy z Półwyspku Iberyjskiego byli drużyną lepszą i bardziej dominującą.

Mnóstwo problemów Hiszpanie sprawiali Amerykanom pod koszem, a świetnie spisywał się m.in. Willy Hernangomez, który dominował po obu stronach parkietu. I gdyby nie Kevin Durant (12 punktów w pierwszej połowie, 29 w całym meczu), to Stany Zjednoczone byłyby w poważnych tarapatach, choć ostatecznie po 20 minutach gry na tablicy wyników widniał remis po 43.

Kluczowa okazała się więc trzecia kwarta, w której świetną grą kontynuował KD, a Amerykanie wreszcie wyszli na prowadzenie – w dużej mierze za sprawą dużo lepszej gry w obronie czy większej skuteczności rzutów za trzy (4/17 w pierwszej połowie, 9/15 w drugiej). I pewnie już przed czwartą kwartą byłoby po meczu, gdyby nie fantastyczny Ricky Rubio.

To rozgrywający trzymał Hiszpanów w tym spotkaniu – najpierw w trzeciej kwarcie, a potem także w czwartej. Rubio trafiał momentami niesamowite wręcz rzuty i wzniósł się na swoje wyżyny, lecz 38 oczek (13/20 z gry, 4/7 za trzy, 8/8 z wolnych) – rekord punktowy, jeśli chodzi o jego występy w reprezentacji – to było dla hiszpańskiej drużyny niestety zbyt mało. 

Wydaje się, że Hiszpanie nie wytrzymali po prostu trudów tego meczu i po raz kolejny w Tokio opadli z sił w drugiej połowie. I w sumie nie ma się czemu dziwić, skoro podstawowi gracze hiszpańskiej kadry są już dość zaawansowani wiekowo. Nie istnieli w zasadzie w tym meczu natomiast bracia Gasol – Pau spędził na parkiecie sześć minut, a Marc niecałe dziesięć (w tym czasie Amerykanie byli lepsi o 17 punktów).

Amerykanie mają więc miejsce w najlepszej czwórce, choć z pewnością nie mogą czuć się żelaznym faworytem do złota – nawet przeciwko Hiszpanom mieli słabsze momenty i dopiero podkręcenie śruby w obronie w połączeniu z zespołową grą (28 asyst przy 36 trafieniach z gry) pozwoliło im wyrzucić za burtę mistrzów świata z 2019 roku. 

W czwartkowym półfinale podopieczni Gregga Popovicha zmierzą się ze zwycięzcą ćwierćfinałowego pojedynku między Australią a Argentyną i zdaje się, że dopiero ewentualne starcie z Australią (która jest faworytem w meczu z Argentyńczykami) będzie dla USA prawdziwym wyzwaniem. Warto przypomnieć, że Australijczycy ograli Amerykanów w jednym ze sparingów przed turniejem w Tokio.

Tomek Kordylewski

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 500 i 50 zł na start. Sprawdź! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Milwaukee Bucks pokonali na własnym parkiecie Los Angeles Clippers 113:106, choć do rywalizacji przystępowali bez Giannisa Antetokounmpo oraz Khrisa Middletona. Z kolei Minnesota Timberwolves wykorzystała potknięcie Oklahomy City Thunder i powróciła na pozycję lidera Konferencji Zachodniej po wygraniu z Portland Trail Blazers 119:114.
5 / 03 / 2024 12:35
Boston Celtics potwierdzili swoją absolutną dominację w NBA, deklasując na własnym parkiecie Golden State Warriors aż 140:88. W tym samym czasie Minnesota Timberwolves przegrała z Los Angeles Clippers 88:89, tracąc prowadzenie w Konferencji Zachodniej na rzecz Oklahomy City Thunder, która ograła Phoenix Suns 118:110.
4 / 03 / 2024 7:32
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami