Vamos Unicaja! Jak pokonać Valencię?

Share on facebook
Share on twitter

Utrzymać dobrą obronę, częściej grać pod kosz i liczyć na skuteczność Alena Omicia, odblokować strzelców – taki powinien być plan Unicai na mecz nr 2 finału EuroCup.

(fot. Przemysław Jeger)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Na razie jest 1-0 dla Valencii, piątkowe spotkanie w Maladze rozpocznie się o 21 (transmisja w EuroSport 2 od ok. 22.20). I będzie szóstym meczem obu drużyn w tym sezonie – bilans, 5-0 dla Valencii, nie pozostawia złudzeń, kto jest faworytem. Jednak Unicaja szykuje się na wielką walkę.

Można powiedzieć, że z każdym meczem z Valencią przybliżamy się do zwycięstwa – mówił nam Adam Waczyński po czwartkowym treningu. – Cały czas czegoś nam brakuje, ale myślę, że jesteśmy na bardzo dobrej drodze, by w końcu się przełamać. Teraz zagramy u siebie, będzie nas wspierać 11 tys. kibiców, to na pewno doda nam dużo mocy.

Valencia to zespół lepszy od nas, wygrała z nami pięć razy, więc nie ma wątpliwości. Ale rzeczywiście zbliżamy się do nich i jesteśmy całkiem zadowoleni z pierwszego meczu finału. Pomimo faktu, że żaden z naszych strzelców nie miał dobrego dnia, do ostatniej minuty mieliśmy szansę na wygraną – mówi o wtorkowej przegranej 62:68 w Walencji trener Joan Plaza.

Kryć szczelnie…

Kluczem dla Unicai na pewno musi być utrzymanie dobrej obrony. Z Valencią w tym sezonie zespół Plazy tracił kolejno 91, 78, 86, 81 i 68 punktów. Ten ostatni wynik wyróżnia się bardzo pozytywnie.

Problem w tym, że ta obrona musi działać przez 40 minut i być skoncentrowana na każdym graczu. Valencia – mimo braku kontuzjowanych Antoine’a Diot i Wiaczesława Krawcowa – ma bardzo silny, wyrównany skład. Po 20 punktów mogą zdobyć Bojan Dubljević czy Rafa Martinez (najlepsi strzelcy w historii EuroCup), ale odpuścić nie można Fernando San Emeterio, Joana Sastre, Willa Thomasa czy wszechstronnego Luke’a Sikmy.

Obie drużyny znają się świetnie, więc walka o zwycięstwo sprowadzi się do małych rzeczy – energii, agresji, twardości, dokładności w wykonywaniu planu na mecz oraz trafiania rzutów – mówi ten ostatni, amerykański podkoszowy Valencii.

W meczu nr 1 te najważniejsze trafił Dubljević – środkowy, który coraz częściej trafia z dystansu. We wtorek zdobył 14 punktów, najwięcej dla swojej drużyny. 13 dodał Sastre.

… rzucać celnie

Unicaja musi jednak poprawić atak, bo 62 punkty zdobyte w Walencji to dla odmiany słaby wynik. Zawiedli wszyscy strzelcy – Kyle Fogg (8 punktów, 2/11 z gry), Nemanja Nedović (5, 2/6), Jamar Smith (3, 1/9) i Waczyński (3, 1/6).

W tym pierwszym meczu graliśmy całkiem nieźle, byliśmy blisko sukcesu, ale nie trafiliśmy wielu łatwych rzutów spod kosza czy otwartych trójek – pozycje wypracowywaliśmy sobie dobre. Myślę, że w naszej hali te rzuty będą nam wpadały – mówi „Waca”.

Inna sprawa, że Unicaja nie może koncentrować się tylko na rzutach z dystansu – w meczu nr 1 drużynie Plazy bardzo brakowało gry spod kosza. Środkowy Dejan Musli, czołowy gracz zespołu, jest kontuzjowany, a Alen Omić i Viny Okouo prezentują niższy poziom.

To prawda, musimy grać bardziej pod kosz, nawet jeśli nie mamy Dejana. On daje nam bardzo wiele, po kilkanaście punktów w meczu i oczywiste jest, że ani Alen, ale Viny nie mają takiej jakości jak on – przyznaje trener Unicai.

Ale musimy grać do kosza, bo bez tego nie wymuszamy rzutów wolnych, nie wprowadzamy rywala w problemy z faulami, przeciwnicy mogą koncentrować się na obronie naszych strzelców – tłumaczy Plaza.

Seria inna niż wszystkie

Atutem Unicai będzie oczywiście własna hala, w której zasiądzie 11,3 tys. kibiców ubranych na zielono. – Oni dodadzą gospodarzom bardzo dużo energii. Bardzo dużo. Unicaja zawsze była znana z tego, że trudną ją pokonać w Maladze – mówi Will Thomas, skrzydłowy Valencii, który dwa poprzednie lata spędził w drużynie dzisiejszego rywala.

Unicaja w tym sezonie ma u siebie bilans 16-5, ale dwukrotnie z Valencią we własnej hali przegrała. Z drugiej strony rywale i w ćwierćfinale, i w półfinale EuroCup wygrywali wszystkie mecze u siebie, a przegrywali na wyjeździe (z Chimkami i Hapoelem Jerozolima).

To prawda, ale to były jednak inne serie. Teraz odpadła nam długa podróż jak do Rosji lub Izraela, do Malagi lecieliśmy godzinę. A poza tym świetnie się znamy, wiemy doskonale jak gra Unicaja – mówi Will Thomas.

Nasza największa przewaga w meczach z Unicają? To, że jeszcze nie znaleźli sposobu, by nas pokonać. Obie drużyny za każdym razem dostosowują się do rywala, coś zmieniają, ale to ciągle my jesteśmy górą.

Czas to zmienić, vamos Unicaja!

Łukasz Cegliński, Malaga

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Piątkowa okładka „Diario Sur”

POLECANE