Vassilis Spanoulis – wciąż nie da się go zatrzymać

Share on facebook
Share on twitter

Legenda greckiego basketu wciąż trzęsie Euroligą. Strzelec Olympiakosu zanotował 25 punktów i 9 asyst, prowadząc zespół z Pireusu do wygranej z hiszpańską Valencią 80:70.

Vassilis Spanoulis (Fot. Wikimedia Commons)

Oficjalne produkty reprezentacji Polski – tylko w Sklepie Koszykarza >>

Przez pierwsze miesiące obecnego sezonu Vassilis Spanoulis pauzował z powodu kontuzji i byli eksperci, którzy sugerowali, że może to być już schyłek jego kariery. Nic z tych rzeczy! Prawie 36-letni grecki rzucający wciąż potrafi zadziwiać na boisku.

W czwartkowym pojedynku z Valencią, „Kill Bill” zaliczył jeden ze swoich najlepszych występów ostatnich lat. W 28 minucie na parkiecie trafił świetne 9 z 13 rzutów, do 25 puntów dodał 9 asyst i przechwyt. I jak za najlepszych lat, trafiał w najważniejszych momentach meczów i zaliczał swoje firmowe wejścia na kosz. Eval 29 – nieźle jak na „schyłek kariery”.

Generalnie był to wieczór weteranów – w drużynie mistrzów Hiszpanii najwięcej punktów (19) zdobył inny rutyniarz – Fernando San Emeterio. Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Olympiakos, z którym Spanoulis wygrał Euroligę już 2 razy (trzeci z Panathinaikosem) i bywał MVP tej ligi, znów jest w czołówce najlepszych europejskich rozgrywek, aktualnie na drugiej pozycji w tabeli i tradycyjnie celuje w Final Four. Gwiazd w Pireusie jest oczywiście więcej – Papanikolau, Printezis, Milutinow, Strelnieks, Mantzaris to europejska czołówka. Ale jak przyjdą najważniejsze mecze, przyjdzie też czas na legendę.

Oficjalne produkty reprezentacji Polski – tylko w Sklepie Koszykarza >>




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi