Warriors zderzają się ze ścianą – co się dzieje z mistrzami?

Share on facebook
Share on twitter

Już 3 porażki z rzędu, 5 przegranych w 7 ostatnich spotkaniach. Golden State Warriors po znakomitym starcie sezonu stracili właśnie pierwsze miejsce na Zachodzie na rzecz Blazers.

Stephen Curry i Steve Kerr / fot. wikimedia commons

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Kontuzje, słaba forma, a może to po prostu efekt niedawnego spięcia na linii Draymond Green – Kevin Durant? Golden State Warriors przegrali w niedzielę 92:104 w San Antonio i z wycieczki do Teksasu, gdzie zagrali przeciwko Rockets, Mavs i Spurs, wracają bez zwycięstwa. Trzecia kolejna porażka sprawiła, że Trail Blazers zepchnęli Wojowników z pierwszego miejsca w konferencji.

Nic więc dziwnego, że nastroje w szatni mistrzów NBA nie są zbyt dobre. Na domiar złego, drużyna cały czas musi radzić sobie bez Stephena Curry’ego, który przez uraz pachwiny opuścił jak do tej pory 6 spotkań i wygląda na to, że jego przerwa jeszcze potrwa. Z kontuzją małego palca zmaga się z kolei Draymond Green, ale przecież Warriors na brak talentu narzekać nie mogą.

Mimo to, w ostatnich dniach Warriors nie wyglądają już jak zespół, który wygrał 11 z 13 pierwszych spotkań sezonu. Ba, ucierpiał nie tylko atak, który pogorszył się o 16 punktów na 100 posiadań względem pierwszych tygodni rozgrywek, lecz także defensywa. Pod nieobecność Curry’ego i Greena pierwsze skrzypce grać powinni Kevin Durant i Klay Thompson.

Ale drużyna w ostatnich trzech meczach trafiła tylko 18 z 77 prób zza łuku (marne 23 procent skuteczności), a sam KD spudłował aż 13 ze swoich 14 trójek. „Rzucamy za szybko. Zbyt często oddajemy rzuty pod presją. Musimy lepiej podawać, musimy sobie zaufać. To jest znak rozpoznawczy tego zespołu” – mówił po niedzielnej porażce trener Steve Kerr.

Powroty tak ważnych zawodników jak Curry czy Green powinny z pewnością pomóc, jednak w tym wszystkim jest gdzieś jeszcze echo tej niedawnej sprzeczki Duranta z Greenem, po której cała liga skupiła większą uwagę na Warriors. Oczywiście w nadziei, że spowoduje to jakieś pęknięcie w drużynie, która tak zdominowała dwa ostatnie sezony.

Ani Green, ani Durant nie chcą już do tego wracać, natomiast zdaniem kolegów ta kłótnia wcale nie jest powodem obecnego kryzysu. „Wygralibyśmy dwa ostatnie mecze i nikt by o tym nie mówił” – stwierdził rezerwowy rozgrywający Quinn Cook. Z kolei Shaun Livingston przypomniał na Twitterze, że to długi sezon i potrzeba cierpliwości. Zdaje się więc, że w Oakland nikt (na razie) nie panikuje.

Tomek Kordylewski

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 




Legia obudziła się za późno, Stal po prostu była lepsza w tym półfinale. W spotkaniu numer 3 gospodarze z Ostrowa potwierdzili swoją wyższość i pokonali drużynę z Warszawy 95:87. Arged BM Slam Stal od 28 kwietnia rywalizować będzie w finale PLK z Enea Zastalem Zielona Góra.
17 / 04 / 2021 19:45

NBA

Profesjonalny obóz koszykarski w wakacje. Do Ustki na PolskiKosz.pl Camp już w lipcu zapraszają trener główny Mihailo Uvalin oraz Kamil Chanas. Codziennie treningi pod okiem fachowców, świetna atmosfera i pobyt w atrakcyjnej miejscowości nad morzem. Trwają zgłoszenia, są jeszcze wolne miejsca!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Nie widział nawet obręczy, kiedy oddawał rzut za 3 punkty na zwycięstwo. Niemal stracił równowagę i w ostatniej chwili zdążył wypuścić piłkę z rąk, a ta jakimś cudem wpadła do kosza, co Luka Doncić zdołał już zobaczyć. Mavericks wygrali dzięki temu 114:113 z Memphis Grizzlies.
15 / 04 / 2021 10:34
Kilka dni po historycznym meczu w Warszawie, w którym na zakończenie sezonu regularnego Legia pokonała Kinga 137:43, także w Turcji doszło do wyjątkowo jednostronnego spotkania. W niedzielnym meczu na szczycie (to nie żart) Fenerbahce Stambuł wygrał z osłabionym Pinarem Karsiyaka aż 117:59.
Tomislav Gabrić Wielkanoc zapamięta na długo. Zaledwie 3 godziny po ogłoszeniu informacji o podpisaniu kontraktu były gracz Enea Astorii zadebiutował w niemieckim Oldenburgu. Jego nowy zespół wygrał w Wuerzburgu aż 116:66, a reprezentant Chorwacji w ciągu 18 minut zdobył… 20 punktów.