Washington Wizards znów biją w domu

Share on facebook
Share on twitter

Bradley Beal skręcił kostkę i w drugiej połowie nie zagrał, ale John Wall zrobił co trzeba, by poprowadzić zespół do wygranej 111:105 z Indiana Pacers. Marcin Gortat miał w tym meczu 13 punktów i 16 zbiórek.

(Fot Wikipedia)
(Fot Wikipedia)

Gwiazdą spotkania był jednak zdecydowanie John Wall, który rozegrał jeden z najlepszych meczów w tym sezonie – zdobył 36 punktów, miał 11 zbiórek oraz 9 asyst. Ale, co ważniejsze, wziął na siebie ciężar gry w drugiej połowie, gdy zabrakło Bradleya Beala. W drugiej połowie Wall rzucił 23 punkty i dobrze kierował całą drużyną.

I dzięki temu, że do ataku włączył się także skuteczny w środę Otto Porter (22 punkty, 6/10 z gry, 7/7 z wolnych), dzięki zdecydowanie wygranej desce (aż 54:34, 16 zbiórek Gortata), Wizards wygrali 8 z ostatnich 11 spotkań, po raz 7 z rzędu zwyciężyli u siebie, mają już bilans 15-16 i z dziewiątej pozycji na wschodzie niewiele tracą do Atlanta Hawks (16-16), Chicago Bulls (16-16) oraz Milwaukee Bucks (15-15).

Zobacz w jakich butach grają gwiazdy NBA >>

Na dodatek w piątek będą mieli wielką szansę na kontynuowanie zwycięskiej serii w Waszyngtonie, bo podejmują słabych Brooklyn Nets.

Mecz z Pacers był zacięty, ale w kluczowych momentach błyszczeli Wall (12 punktów z rzędu pod koniec trzeciej kwarty) oraz Porter (ważna trójka na 99:94 na 1.40 do końca meczu).

Dla gości 34 punkty zdobył Paul George, a 19 i 11 asyst dodał Jeff Teague, ale słabość na desce i w najważniejszych momentach nie mogła dać im wygranej.

https://www.youtube.com/watch?v=9GoHClask-o

POLECANE