We Wrocławiu Śląsk lepszy od WKK – zaimponowali też kibice

Share on facebook
Share on twitter

Jeśli mecz sparingowy może być zapowiedzią zainteresowania pierwszoligową koszykówką we Wrocławiu, to w hali WKK trzeba będzie dostawiać dodatkowe trybuny i organizować miejsca parkingowe. 

fot. FutureNet Śląsk Wrocław

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Grad. Burza. Ulewa. 15 minut przymusowego postoju na DK35 przez połamane drzewa. Dwa auta w rowie i pola, które przez oberwanie chmury w kilka minut zamieniły się w mętne jeziora. Przez całą drogę trzymałem kciuki, żeby w ogóle dojechać na mecz, dlatego odetchnąłem z ulgą, jak z 10 minutowym spóźnieniem dojechałem do hali WKK Center. Biorąc pod uwagę fatalną pogodę, porę dnia i status meczu, spodziewałem się pustych trybun i może jedynie garstki zapalonych fanów.

Okazało się, że przed halą ledwo dało się zaparkować, a trybuny były zapełnione prawie w całości. Jeśli mecz sparingowy może być zapowiedzią zainteresowania pierwszoligową koszykówką we Wrocławiu, to w hali WKK trzeba będzie dostawiać dodatkowe trybuny i organizować miejsca parkingowe.

Utrzymany w dobrym, szybkim tempie pierwszy mecz sparingowy we Wrocławiu zakończył się pewnym zwycięstwem Śląska 89-75. Widać było przede wszystkim kolosalną różnicę, jeśli chodzi o warunki fizyczne, doświadczenie i ogranie.

Jakub Musiał (19 punktów) w charakterystyczny dla siebie sposób lawirował między obrońcami i kończył akcje rzutem z półdystansu, albo efektownie wykańczał kontry trójką z zatrzymania. Aleksander Dziewa (17 punktów) razem z Robertem Skibniewskim (9 pkt) stworzą bardzo ciekawy duet.

Widać było, że doskonale rozumieją się w grze dwójkowej – Dziewa jako stretch-four siał spustoszenie po pick’n’rollach, kończąc z łatwością akcje spod kosza (jedna asysta Skibniewskiego, kozłem, za plecami, bez patrzenia, pozwoliła zapomnieć na moment, że oglądamy jedynie pierwszoligowy sparing).

Dziewa nieco gorzej wyglądał, gdy decydował się na pick’n’pop, bo skrzydłowy Śląska nie imponował w tym meczu skutecznością z dystansu (w trzeciej kwarcie, trzy kolejne akcje WKS-u kończył niecelnym rzutem za trzy w 10-15 sekundzie akcji). Widać, że duet Musiał – Dziewa zyskają wiele ze współpracy z doświadczonym Skibniewskim.

Gracze WKK będą w tym sezonie imponowali walecznością i ambicją, ale ze zwycięstwami może być różnie. Pokazujący momentami przebłyski Dominik Rutkowski (18 punktów) i Bartosz Ciechociński (15 pkt) nie mieli odpowiedniego wsparcia swoich kolegów.

Widoczne to było przede wszystkim w obronie, gdzie często Śląsk zdobywał łatwe punkty po błędach w przekazaniu na zasłonach. Jednak już sama możliwość zdobywania doświadczenia na zapleczu ekstraklasy może mieć duże znaczenie w rozwoju utalentowanej młodzieży WKK.

WKK: Rutkowski 18, Ciechociński 15, Koelner 14, Pieloch 9, Jędrzejewski 8, Matusiak 4, Malona 2, Kroczak 2, Uberna 2, Lentka 1, Madejski 0
Śląsk: Musiał 19, Dziewa 17, Leńczuk 14, Tomczak 10, Krakowczyk 9, Skibniewski 9, Żeleźniak 5, Kulon 4, Zagórski 1, Michałek 1, Kutta 0

Dziękuję za przeczytanie.

Dawid Księżarczyk

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>