Westbrook ma cyferki, Harden ma zwycięstwo

Share on facebook
Share on twitter

Russell Westbrook zanotował 36. triple double w sezonie, ale nie uchroniło go to przed porażką z głównym kontrkandydatem do nagrody MVP. Rockets urządzili sobie w Houston ćwiczenia na strzelnicy i zwyciężyli 137:125.

(Fot. Wikimedia Commons)

Gwiazdy NBA szaleją w takich butach >>

James Harden i Russell Westbrook w bezpośrednim pojedynku dali w sobotę tak różne występy, jak różnią się od siebie ogień i woda. Lider Thunder, gorący jak co dzień, w typowy dla siebie sposób chciał wziąć ciężar całego spotkania na siebie. „Brodacz” z kolei ustąpił pola kolegom, notując mniej efektowne cyferki, ale za to prowadząc swój zespół do pewnego zwycięstwa.

Westbrook po raz drugi z rzędu, a w sumie już 36. w tym sezonie, zakończył spotkanie z triple double na koncie. Zanotował 39 punktów, 11 zbiórek i 13 asyst. I choć na półtorej minuty przed końcową syreną celną trójką zdołał jeszcze zmniejszyć straty OKC do 8 oczek, to rywal cały czas miał ten mecz pod kontrolą.

Najwięcej szkód Rockets wyrządzili w pierwszej połowie, kiedy na 71-procentowej skuteczności z gry zaaplikowali gościom aż 79 punktów. Po przerwie Thunder zabrakło już czasu, aby je naprawić. Koszykarze Mike’a D’Antoniego w sumie trafili tego dnia aż 20 rzutów z dystansu, co przy 39 próbach oznacza rewelacyjną skuteczność na poziomie 51,3 proc.

James Harden miał 2/8 i prócz 22 punktów zaliczył „tylko” 12 asyst oraz 5 zbiórek, ale nie da się podważyć, że wciąż był kluczową postacią swojego zespołu. W sobotę nie musiał być wielki, wystarczyło, że Rockets byli tacy jako zespół.

Ułatwił to chociażby występ Lou Williamsa, który wchodząc na boisko z ławki, okazał się pierwszą strzelbą gospodarzy. W zorganizowanej w Toyota Center strzelnicy odnalazł się do tego stopnia, że trafił aż 7 z 8 oddanych rzutów z dystansu i ostatecznie dobił do 31 punktów.

Wracając do wyścigu po statuetkę MVP, statystycznie znów lepiej wypadł Westbrook, który nie dość, że prawdopodobnie zgarnie tytuł króla strzelców i jako drugi gracz w historii skończy sezon ze średnimi na poziomie triple double (aktualnie 31,3 pkt., 10,5 zb., 10,4 as.), to ma jeszcze szansę nawiązać do rekordu Oscara Robertsona, który w rozgrywkach 1961/62 dwucyfrowe wartości w trzech rubrykach statystycznych zanotował aż 41 razy.

Harden może i nie zdobywa średnio triple double, ale też niewiele mu do tego brakuje (29,4 pkt., 8 zb., 11,3 as.). Jako drugi strzelec i najlepszy asystujący w lidze wciąż pozostaje niepodważalnym liderem trzeciej siły konferencji. W dodatku w bezpośredniej rywalizacji wygrał w tym sezonie z Westbrookiem 3 z 4 rozegranych meczów.

Paradoksalnie bardzo możliwe, że o tym, komu przypadnie ten tytuł zadecydują nie wydarzenia z rundy zasadniczej, a te, które będą miały miejsce już w fazie play-off. Wiele wskazuje bowiem na to, że Rockets (51-22) i Thunder (41-31) jako trzecia i szósta ekipa Zachody spotkają się już w pierwszej rundzie.

To są buty gwiazd NBA – możesz takie mieć >>

Mateusz Orlicki

https://www.youtube.com/watch?v=RGGqZy79oLY

POLECANE

tagi