Westbrook, Harden i dzień z triple-double

Share on facebook
Share on twitter

Byli kumple z OKC znów zaszaleli tego samego dnia – Russell Westbrook zdobył 38 punktów, 14 zbiórek i 12 asyst, a James Harden zaliczył odpowiednio 38, 12 i 12. Ale tylko ten pierwszy cieszył się z wygranej.

(fot. Wikimedia)

To są buty Russella Westbrooka! >>

Do świetnych meczów tych dwóch gwiazd, w środę można było doliczyć jeszcze jedno triple-double – autorstwa Erika Bledsoe z Phoenix Suns, który w zwycięskim meczu z Los Angeles Lakers miał 25 punktów, 10 zbiórek i 13 asyst. Gospodarze z Arizony zwyciężyli aż 137:101.

Ale Bledsoe będzie oczywiście w cieniu Russella Westbrooka i Jamesa Hardena, którzy przewodzą w tym sezonie NBA, jeśli chodzi o „potrójne dwucyfrówki”, uczestniczą też w wyścigu po MVP. Statystycy szybko odnotowali, że ostatni dzień, w którym dwaj gracze ligi zanotowali triple-double zdobywając po 38 punktów, po raz ostatni wydarzył się w latach 70. za sprawą Kareema Abdula-Jabbara i Pete’a Maravicha.

Westbrook, który w całym sezonie notuje rewelacyjne 30,9 punktu, 10,4 zbiórki oraz 10,1 asysty, zaliczył już swoje 27. triple-double w tym sezonie – więcej w pojedynczych rozgrywkach mieli tylko Oscar Robertson (41, 1961/62) oraz Wilt Chamberlain (31, 1967/68).

W środę Westbrook nie tylko błysnął – praktycznie jak zwykle – indywidualnie, ale też poprowadził Thunder do wygranej 116:105 z New York Knicks. Ta sztuka nie udała się za to Hardenowi, którego popisy nie wystarczyły do zwycięstwa z Miami Heat – Houston Rockets przegrali u siebie 109:117.

Dla „Brodacza” było to 15. triple-double w tym sezonie, łącznie lider Rockets notuje w nim średnio 29,1 punktu, 8,2 zbiórki oraz 11,3 asysty. W klasyfikacji strzelców jest na trzecim miejscu, a prowadzi Westbrook, a w asystach jest odwrotnie – przewodzi Harden, natomiast na trzeciej pozycji jest rozgrywający Thunder.

Zobacz, w jakich butach wymiata Russell Westbrook >>

https://www.youtube.com/watch?v=tv9QjODZo3k

POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi