Westbrook i Rockets – ten eksperyment może wypalić

Westbrook i Rockets – ten eksperyment może wypalić

Share on facebook
Share on twitter
Dwaj potrzebujący piłki gracze, James Harden i Russell Westbrook, oraz ich wielkie ego w jednej drużynie. Daryl Morey zagrał va bank, ściągając byłego lidera Thunder. Jest jeszcze wcześnie, aby oceniać ten ruch, ale możliwe, że okaże się on dobrym posunięciem.
Russell Westbrook / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Run, Russel, run!

Russell Westbrook ma zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ na niektóre aspekty gry Rockets w porównaniu do zeszłego sezonu. Głównym aspektem, który zmieniła jego osoba, jest tempo gry.

W poprzednim roku Rockets byli na szarym końcu, jeśli chodzi o liczbę akcji przeprowadzanych podczas meczów, a dokładniej na 27 miejscu. Praktycznie nie widzieliśmy, aby zdobywali łatwe punkty po kontratakach (19 miejsce i zaledwie 12 punktów na mecz w szybkim ataku). Wszystko to było spowodowane genialną egzekucją Hardena.

Sztab trenerski wiedział, że ich gwiazda, na zmianę z Chrisem Paulem, jest tak bardzo skuteczna w izolacjach i akcjach dwójkowych, że zwyczajnie nie potrzebowali grać szybko. Procentowe zdobycze na jedno posiadanie były imponujące. Biorąc pod uwagę wąską rotację i wiele minut na parkiecie „Brody” trenerzy postanowili go nie eksploatować jeszcze mocniej w „bieganej grze”.

Przyjście Russa jednak diametralnie zmieniło ten element gry w Teksasie. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak genialnym atletą jest ten gracz. Jego zamiłowanie do szybkich akcji po zbiórce, czy przechwycie pozwoliło otworzyć nowe możliwości w ataku Rockets. Aktualnie znajdują się na 4 miejscu w punktach z kontry, a ich liczba posiadań w meczu (pace) wzrosła z 98.3 do 107.6! Z 27 miejsca w tym względzie podskoczyli na 2 pozycje w całej lidze!

To oznacza masę otwartych pozycji na rzuty trzypunktowe i proste lay-upy. Zwykle wygląda to tak, że Westbrook pędzi na kosz rywali i albo kończy akcję pod samą obręczą lub znajduje strzelców na dystansie. Dzięki temu mecze Houston obfitują w masę punktów jak chociażby ich pojedynek z Wizards zakończony wynikiem 158 do 159.

Duże utrapienie – straty!

Ma to jednak też swoje negatywne strony. Nie od dzisiaj wiemy, że zarówno Westbrook, jak i James Harden potrafią być bardzo niechlujni w ochronie piłki. Jeden i drugi są od lat w czołówce ligi pod względem strat na mecz. Oczywiście wiąże się to też z tym, że obaj mają piłkę w rękach przez większość czasu rozgrywania akcji swoich drużyn.

Jednak, jeśli popatrzymy na % wskaźnik strat, to okaże się, że w tym sezonie Rockets popełniają ich jeszcze więcej (15.4%) niż rok temu (13.5%). Tutaj akurat tempo gry i styl byłej gwiazdy Thunder na pewno nie jest pomocny. Przez tą „niedbałość” w ataku przeciwnicy zdobywają aż 5 punktów więcej po stratach niż w poprzednim sezonie, a takie punkty są bardzo bolesne.

Westbrook zniszczy spacing?

Wielu z nas zastanawiało się również, czy spacing Rakiet nie zostanie zaburzony przez obecność Westbrooka na boisku. Wiadomo, że strzelec dystansowy z niego żaden. Jednak na obecną chwilę potrafi bardzo inteligentnie grać bez piłki, ścinając za plecy obrońców. Wykorzystuje swój atletyzm do kończenia takich akcji pod koszem, a wszystko ułatwia mu Harden. Mało, który gracz potrafi tak świetnie podawać z podwojenia.

Na plus Westbrookowi możemy też zapisać jego grę w 4 kwartach. Coś, co było jego wielką bolączką od wielu lat, w tym sezonie jest jego atutem. Jest najskuteczniejszym zawodnikiem Rakiet w ostatnich kwartach i jego skuteczność z gry wynosi ponad 60%. Zrezygnował z głupich rzutów z półdystansu i dystansu. Polega głównie na swoich wjazdach pod kosz. Dzięki partnerom z drużyny grożącym rzutem za 3 punkty, ma na to więcej miejsca, a wiemy, jak bardzo jest w tym skuteczny.

Czy Rockets stać na solidną obronę?

Na sam koniec zostawiłem sobie główny aspekt, od którego moim zdaniem będzie zależeć sukces zespołu z Houston w tym sezonie, czyli obrona.

Jak zapewne większość z nas wie, Chris Paul od zawsze był czołowym obrońcą na swojej pozycji w NBA. Niestety nie można tego samego powiedzieć o Westbrooku. Wydawałoby się, że ktoś z takimi warunkami fizycznymi jest wręcz stworzony do bycia w czołówce defensorów w lidze. Jednak jego niezbyt wysoki koszykarskie IQ oraz zamiłowanie do ryzyka i prób przechwytów, często wiąże się z łatwymi punktami dla rywali.

Chris Paul w zeszłym sezonie był na pierwszym miejscu w lidze na pozycji rozgrywającego pod względem „defensive real plus- minus” z wynikiem 2.27. Dla odmiany Westbrook był na 26 miejscu (-0.08), a Harden na 21 (0.02). Dorzućmy do tego Erica Gordona, który był 71(!) na swojej pozycji (-1.32), a zobaczymy, jak dramatyczny statystycznie jest obwód Rockets w obronie.

Statystyki to jedno, ale zaangażowanie i chęć gry obronnej to druga kwestia. Nawet najlepszy system obrony nie będzie działać, jeśli zawodnicy nie wykażą tych cech w defensywie. Mecz w Miami tydzień temu pokazał, jak leniwie potrafią grać Rockets. Żal było patrzeć na to, co robili na własnej połowie. Wyglądało to tak, jakby całą noc przesiedzieli w nocnych klubach i za karę z rana musieli zagrać mecz.

Ten mecz to było już apogeum niechęci do gry pod własnym koszem całego zespołu. Po tym spotkaniu nastąpiło zebranie wewnątrz drużyny i od tej pory gracze z Teksasu, chociaż starają się nieco bardziej angażować w defensywę. Zdają sobie sprawę, że samym atakiem niczego nie osiągną.

Uważam, że zamiana Paula na Westbrooka wyjdzie Rockets na dobre. Tym razem obie największe gwiazdy są przyjaciółmi i potrafią usunąć się w cień, gdy temu drugiemu idzie lepiej w danym spotkaniu. Russ daje nowe możliwości w ataku i jedyne, czego potrzeba do osiągnięcia sukcesów to zaangażowanie w defensywę. Jeśli ten element będzie, chociaż na przyzwoitym poziomie, to Rakiety mocno namieszają i będą się liczyć w walce o mistrzostwo NBA.

Jakub Koelner

Blog Autora „Rzut kelnerski” znajdziesz TUTAJ >>

POLECANE

James Florence w Ostrowie Wielkopolskim – jak do tej pory, naszym zdaniem to jest największe wydarzenie trwającego sezonu transferowego. Za hit można uznać także kontrakt Geoffa Groselle’a w Zielonej Górze, ale i nowe kluby Jakuba Karolaka czy Adriana Boguckiego.

tagi

Czterdziestka na karku, ale miłość do koszykówki wygrywa. Filip Dylewicz zagra jeszcze jeden sezon w koszykarskiej ekstraklasie. Podpisał kontrakt z Asseco Arką Gdynia i liczy na pobicie rekordu występów na parkietach PLK.
3 / 07 / 2020 15:39

NBA

Trwająca już prawie cztery miesiące przerwa w rozgrywkach NBA może być dla niektórych zespołów korzystna. Anthony Davis uważa, że Los Angeles Lakers, dzięki pauzie, mają jeszcze większe szanse na zdobycie w tym roku mistrzostwa.
4 / 07 / 2020 15:30
Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34