PRAISE THE WEAR

Wielki Bizon, duży stek, spore wzmocnienie

Wielki Bizon, duży stek, spore wzmocnienie

10,3 punktu oraz 4,6 zbiórki notował Przemysław Karnowski w Hamburgu, gdzie grał średnio po 20 minut. Środkowi z NBA go ogrywali, ale dla niższych Niemców to on był dużym problemem.

Przemysław Karnowski (fot. Andrzej Romański/PZKosz.pl)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >> 

Rok temu w eliminacjach w ogóle go nie było – finiszował z rehabilitacją po operacji kręgosłupa. Teraz, na początku przygotowań leczył kciuka. W końcu jednak wrócił do gry, a na turnieju w Niemczech pokazał, że jest sporym wzmocnieniem kadry.

Statystyki – dobre jak na pierwsze występy i mocnych rywali 10,3 punktu i 4,6 zbiórki – nie oddają ważnego faktu: dzięki Karnowskiemu gra reprezentacji zyskała równowagę w ataku.

W końcu jest komu podać w pole trzech sekund lub na 3-4 metr, a „Wielki Bizon” – to nowa ksywa środkowego w kadrze – nie szuka samych rzutów, tylko nieźle rozrzuca piłkę. Już korzystali na tym Mateusz Ponitka, Adam Waczyński czy A.J. Slaughter.

Z Serbią i Niemcami Karnowski wchodził z ławki i zawsze po tych jego wejściach działo się coś pozytywnego w ataku – 24-letni środkowy przeciwko wicemistrzom olimpijskim zdobył 10 punktów, naszym sąsiadom dorzucił 14. Szczególnie dla tych drugich, pozbawionych środkowych, był niewygodnym przeciwnikiem. Wykorzystywał fakt, że naprzeciw niego stali niżsi gracze.

Z Serbami i Rosjanami było trudniej, z Karnowskim na boisku byliśmy w tych meczach -20, ale „Wielki Bizon” miał ciężkie zadanie – grał przeciw wyższym zawodnikom z NBA. Boban Marjanović miał 5/5 z gry, a Timofiej Mozgow – 7/9. Przeciwko nim Polakowi grało się ciężko, szczególnie w obronie, w której czasem brakowało dynamiki i minimalne spóźnienie oznaczało faul.

Ale summa summarum – jak na pierwszy turniej było dobrze. Karnowski w Hamburgu miał grać krócej niż 17, 22 i 21 minut, które dostał, ale plany Mike’a Taylora zweryfikował ostateczny brak Macieja Lampego.

Czekamy jeszcze na poprawę chwytu (pewnie kciuk przeszkadza w szybszym opanowaniu piłki i grze w pierwsze tempo), lepszą skuteczność (w weekend było to 40 proc. z gry i 61 proc. z wolnych) i solidniejszą obronę przy pick and roll (rywale już często na niego grają, na EuroBaskecie będzie tak samo). Ale generalnie – jedziemy na mistrzostwa bez obaw, że w polu trzech sekund mamy dziurę.

Bo jest tam „Wielki Bizon”.

ŁC

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >> 

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami