Wielki mecz w Cleveland – mistrzowie uratowani

Share on facebook
Share on twitter

LeBron James zdobył 41 punktów i miał triple-double, ale to Indiana Pacers prowadzeni przez Paula George’a dwukrotnie mieli Cavs na widelcu. Nie trafili jednak decydujących rzutów i przegrali 130:135 po dwóch dogrywkach.

LeBron James (fot. Wikimedia Commons)

To są buty LeBrona – sprawdź >>

Cavaliers (49-27) gonią Boston Celtics w walce o pierwsze miejsce na Wschodzie, Indiana Pacers (37-40) walczą o ósemkę i w niedzielę oba zespoły zagrały na maksa. W rolach głównych wystąpiły ich największe gwiazdy – LeBron miał 41 punktów, 16 zbiórek i 11 asyst, Paul George zdobył odpowiednio 43, 9 i 9. To były znakomite występy.

Podobnie jak cały mecz, który był bardzo wyrównany, choć w czwartej kwarcie gospodarze mieli przez moment kilkanaście punktów przewagi. George wrzucił jednak drugi bieg i goście doprowadzili do remisu. Dwie sekundy przed końcem Myles Turner rzucał za dwa, ale nie trafił – to była pierwsza szansa Pacers na wygraną.

W dogrywce wydawało się, że bohaterem – pozytywnym – zostanie JR Smith, który po podaniu LeBrona trafił za trzy na 114:113 na dwie sekundy przed końcem, ale chwilę później okazało się, że bohaterem negatywnym ma być jednak Tristan Thompson, który sfaulował George’a przy rzucie rozpaczy. I Pacers mieli drugą – lepszą! – szansę na zwycięstwo, ale ich lider pomylił się jednak raz na linii rzutów wolnych, przy pierwszej próbie piłka wykręciła się z obręczy.

Doszło zatem do drugiej dogrywki, a w niej najważniejsze rzuty wykonali James i Kevin Love. Pierwszy niespełna minutę trafił trójkę dającą Cavs prowadzenie 128:124, a gdy podobnym rzutem odpowiedział George, kolejną trójkę trafił Love. Pacers już się nie podnieśli.

Paul George – to są jego buty >>

https://www.youtube.com/watch?v=XwPGKYLB9mg

POLECANE

Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.