Wielki powrót Cukru – katastrofa Kinga na koniec

Share on facebook
Share on twitter

Przegrywali już różnicą 19 punktów, ale pokazali charakter i wrócili do gry w Szczecinie. Polski Cukier po dość kuriozalnej końcówce pokonał Kinga 98:95. Świetny mecz Pawła Kikowskiego (27 pkt.) nie wystarczył.

Martynas Sajus / fot. Krzysztof Cichomski, King Szczecin

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

61 punktów do przerwy przeciwko jednej z najmocniejszych defensyw w lidze! To była najlepsza połowa meczu Kinga w dotychczasowym sezonie. Gdyby spojrzeć tylko w statystyki, można byłoby odnieść wrażenie, że liderem był tu skuteczny Paweł Kikowski. Tymczasem kluczową różnicę zrobili zawodnicy podkoszowi – Martynas Sajus, Darrell Harris i Mateusz Bartosz, bezlitośnie ogrywający swoich rywali w pomalowanym.

„Kiko” też trafiał jednak doskonale i już do przerwy miał na koncie 17 punktów. Po jego rzutach King prowadził 30:23. „Pierniki” jednak wówczas na chwilę odzyskały wigor, gdy serię trafień z dystansu zaliczył Bartosz Diduszko (4/5 za 3 do przerwy) i zrobiło się tylko 32:31 dla gospodarzy.

Kolejne minuty to jednak wręcz demolka pod koszem. Sajus i Harris trafiali z najbliższej odległości, ze swoimi mocnymi akcjami dołączył do nich także Tauras Jogela. Cukier popełniał proste błędy w ataku i był sfrustrowany, czego przykładem choćby faul techniczny dla Ryszarda Szczechowiaka za pretensje pod adresem arbitrów. Do przerwy było aż 61:47 dla Kinga, w nagrodę za twardość i konsekwencję.

Polski Cukier zaczął grać nieco lepiej, ale tylko trochę. Gdy przewaga zmalała do 10 oczek, kilka udanych akcji zaliczył Jakub Schenk (11 pkt., 10 asyst), dobrze grający od początku spotkania. Po kolejnych trójkach gospodarzy (12/19 w meczu) King miał już nawet 19 punktów (79:60) przewagi!

W czwartej kwarcie wreszcie zobaczyliśmy obronę Polskiego Cukru na poziomie godnym kandydata do medalu – różnica zaczęła błyskawicznie topnieć. Po kilku dobrych akcjach w ataku Karola Gruszeckiego zostały już tylko 3 oczka przewagi, na 5 minut przed końcem. Gdy do gry włączył się w końcu także Rob Lowery, Cukier objął prowadzenie 92:89.

King kompletnie pogubił się w ataku, niemal wyłącznie ograniczał się do rzutów z dystansu (Martynas Paliukenas?), zapominając, ile korzyści dawało wcześniej granie przez wysokich. W ostatniej minucie trener Łukasz Biela popełnił też błąd, uniemożliwiając własnej drużynie granie do samego końca, przeniesieniem akcji na połowę rywala.

Desperacji rzut trafił jeszcze Kikowski, ale przy najważniejszych w meczu wolnych nie mylili się Aaron Cel i Tomasz Śnieg. Oklaski dla „Pierników” za ambicję, King może żałować, że zdołał przegrać spotkanie, które wydawało się już rozstrzygnięte.

TS

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




MVP tegorocznych finałów Energa Basket Ligi nie zagra w następnym sezonie w Ostrowie Wielkopolskim. Według nieoficjalnych informacji, Jakub Garbacz skorzysta z klauzuli w dwuletnim kontrakcie i poszuka innego klubu, ponieważ Stal nie ma zagwarantowanego miejsca w fazie grupowej europejskich pucharów.
24 / 06 / 2021 16:47
Przemysław Zamojski, najbardziej utytułowany polski zawodnik w historii i olimpijczyk na Tokio, postanowił zakończyć karierę w koszykówce 5×5. Doświadczony gracz chce skupić się jeszcze na występach w wersji 3×3.
24 / 06 / 2021 15:33

NBA

Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
To była prawdziwa wojna w meczu numer siedem między Bucks a Nets. Nie starczyło 48 punktów Kevina Duranta. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a w niej lepsi okazali się gracze z Milwaukee, którzy wygrali 115:111 i wyrzucili zawodników Brooklynu za burtę w play-off.
20 / 06 / 2021 11:48
Hapoel Holon, w którym od niedawna z powodzeniem występuje Michał Sokołowski, pokonał w trzecim meczu ćwierćfinału play-off izraelskiej Winner League 85:76 Ironi Ness Ziona. Wygrana w serii do dwóch zwycięstw dała drużynie “Sokoła” awans do strefy medalowej, a skrzydłowy znów był jedną z ważniejszych postaci na parkiecie.