Wojciech Kamiński: Ludzie powinni zacząć inaczej na nas patrzeć

Wojciech Kamiński: Ludzie powinni zacząć inaczej na nas patrzeć

– Czy pasuje nam rola underdoga? Hmm… Myślę, że po tym, jak w ćwierćfinale pokonaliśmy Stal, ludzie powinni zacząć inaczej na nas patrzeć – mówił po drugim zwycięstwie we Włocławku trener Legii.
Wojciech Kamiński / fot. A. Romański, plk.pl

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Wojciech Kamiński zachowuje stoicki spokój i przestrzega sympatyków swojej drużyny przed hurraoptymizmem. 

– Przed pierwszym meczem w Hali Mistrzów jedno zwycięstwo wziąłbym w ciemno, ale wykonaliśmy kawał dobrej roboty i wracamy do Warszawy prowadząc 2:0. To nie jest jednak jeszcze koniec, musimy jeszcze dokończyć dzieła – mówił. 

Piątkowe spotkanie ułożyło się dla warszawskiej drużyny idealnie – już po pierwszej kwarcie Legia miała aż 20 punktów przewagi. 

– Mamy bardzo doświadczonych zawodników w składzie i wydawałoby się, że nawet mimo wysokiej przewagi nie powinniśmy mieć problemów ze zgubieniem koncentracji. A jednak – w drugiej połowie, gdy trener Anwilu zdecydował się na grę niską piątką, przeżywaliśmy problemy – przyznawał. 

Kamiński zachowywał twarz wytrawnego pokerzysty. Lekko rozpromienił się dopiero w momencie, gdy został zapytany o to, czy łatwo mu było namówić swoich podopiecznych do cierpliwej gry w ataku, która stała się znakiem firmowym Legii w fazie play-off. 

– Trenerowi zawsze jest łatwiej dotrzeć do swoich graczy, gdy oni widzą, że proponowana taktyka przynosi efekty. Nasza przynosi – tłumaczył ewidentnie z lekką dumą. – Dzisiaj, szczególnie w pierwszej połowie, zaprezentowaliśmy kilka akcji z naprawdę najwyżej półki, oddając rzuty tuż przed końcem czasu, ale z cierpliwie wypracowanych, czystych pozycji – zauważał. 

Legia jeszcze w tegorocznym play-off nie przegrała. Szósta drużyna sezonu regularnego odniosła pięć kolejnych zwycięstw, w tym cztery na wyjeździe. Ta seria spowodowała, że szkoleniowiec warszawian z lekkim zdziwieniem skomentował głosy sugerujące, że do serii z Anwilem jego zespół przystępował w roli underdoga. 

– Przed rozpoczęciem serii ze Stalą faktycznie nie byliśmy faworytem, niewielu na nas stawiało i nawet się temu specjalnie nie dziwiłem. Ale myślę, że po tym, jak w ćwierćfinale pokonaliśmy Stal, ludzie powinni zacząć inaczej na nas patrzeć – przekonuje Kamiński. 

Coś w tym jest.

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Gregg Popovich, cień Tima Duncana, mistrzowskie banery i takież aspiracje – oto obraz San Antonio Spurs wyłaniający się z naszej wyobraźni, która chciałaby, aby Jeremy Sochan miał w NBA jak najlepiej. Niestety, prawda o tym klubie może się okazać nieco mniej kolorowa.
24 / 06 / 2022 15:51
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
Był gwiazdą NBA, zarobił gigantyczne pieniądze, ale nigdy nie zapomniał gdzie zaczął zrzucać zbędne kilogramy. Wczoraj po latach młodszy z braci Gasol ostatecznie spłacił dług wdzięczności. Jego – dosłownie i w przenośni – klub z Girony wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy. Miasto długo nie mogło zasnąć.