Wojna Euroligi z FIBA – Polska zagra bez Waczyńskiego?

Share on facebook
Share on twitter

Euroliga potwierdziła w czwartek, że nie przewiduje okienek na eliminacyjne mecze reprezentacji. Oznacza to, że dla swoich krajów nie będą mogły zagrać największe gwiazdy europejskiego basketu.

Adam Waczyński (fot. eurocupbasketball.com)

PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę!

Już kilkanaście miesięcy temu, zaraz po ogłoszeniu reformy reprezentacyjnego kalendarza, wiedzieliśmy, że w dużej części meczów eliminacyjnych będzie brakować Europejczyków z NBA – po prostu nie ma możliwości, by amerykańskie kluby zwalniały dziesiątki graczy, a ci latali w ciągu tygodnia na dwa mecze do Europy i z powrotem.

Nierealny wydawał się jednak scenariusz, w którym z FIBA nie dogada się Euroliga. Wiadomo, wojna o wpływy w europejskim baskecie trwa od kilku lat, ale żeby iść na noże nawet w sprawie rozgrywek reprezentacji?!

Gwiazdy dla klubów

Tymczasem Euroliga właśnie to zrobiła – w czwartek ogłoszono, że sezon zasadniczy składający się z 30 kolejek odbędzie się między 12 października i 6 kwietnia. Nie ma możliwości, by ominęły one 23 i 26 listopada oraz 23 i 26 lutego, w których FIBA zaplanowała mecze reprezentacji.

To oznacza, że gracze tacy jako Sergio Llull, Luka Doncić, Luigi Datome, Nikola Kalinić, Antoine Diot czy dziesiątki innych europejskich gwiazd, będą musiały grać dla swoich klubów w tym samym momencie, w których reprezentacje będą walczyć o mistrzostwa świata.

Dotyczy to także Adama Waczyńskiego, którego Unicaja Malaga będzie grała w Eurolidze, a być może także Mateusza Ponitki, którym zainteresowana jest Baskonia Vitoria-Gasteiz.

Wojna w Europie

To jest rozpoczęcie stanu wojny i jeśli on się utrzyma, to ofiary będą po obu stronach i nikt na tym nie zyska – mówi nam Grzegorz Bachański, prezes PZKosz. – Mam nadzieję, że nie dojdzie do tego konfliktu między koszykówką klubową i reprezentacyjną w takiej postaci, liczę, że Euroliga pójdzie na ustępstwa.

Kalendarz eliminacji jest przecież znany, odbyło się losowanie grup, toczą się rozmowy na tematy organizacji meczów, są podpisane kontrakty telewizyjne. Cała infrastruktura związana z mistrzostwami świata ruszyła – dodaje Bachański.

Ale tak naprawdę nikt w tym momencie nie wie, co będzie dalej – sprawa pewnie oprze się o urzędy i unijne instytucje. Członkowie Parlamentu Europejskiego zrzeszeni w grupie ds. sportu już wystosowali pismo do Komisji Europejskiej, w którym zdecydowanie skrytykowali decyzję zarządzającą Euroligą spółką ECA i domagali zapewnienia koszykarzom fundamentalnego prawa do reprezentowania drużyn narodowych.

O ewentualny brak okienek i kolizję terminarzy pytaliśmy niedawno Adama Waczyńskiego. Ale ten wzruszał tylko ramionami, nie wiedział, co powiedzieć. I nic dziwnego, takiej sytuacji w koszykówce po prostu jeszcze nie było.

Źle, gorzej, najgorzej

W najbliższych tygodniach, a pewnie i miesiącach możemy się zatem spodziewać niezłych przepychanek. W skrajnej sytuacji, jeśli strony nie dojdą do porozumienia, kwestie wyjazdów na mecze reprezentacji będą rozstrzygane federacja po federacji (w każdym kraju związek może spierać się ze spółką prowadzącą ligę), klub po klubie, a nawet zawodnik po zawodniku.

Gdyby doszło do skrajnej sytuacji, byłoby fatalnie dla wszystkich. Nowy system rozgrywek reprezentacji nie jest idealny, ale przy NBA, której nie mają inne dyscypliny, żaden nie będzie. Granie w okienkach wydaje się jednak atrakcyjniejsze niż letnie nagromadzenie sparingów i turniejów w trakcie miesiąca, a potem niemal roczny zimowy sen reprezentacyjny.

FIBA chciała zwiększyć popularność rozgrywek międzynarodowych i popierał ją w tym pomyśle m.in. PZKosz słusznie wychodząc z założenia, że im więcej reprezentacji w trakcie sezonu, tym większa szansa na poprawę popularności basketu w kraju.

Nawet kosztem braku graczy z NBA, choć akurat tu jako Polska jesteśmy w dobrej sytuacji, bo Marcin Gortat i tak zakończył już karierę w reprezentacji. Ale eliminacje bez Europejczyków z Euroligi? To się w głowie nie mieści.

ŁC

PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę!

POLECANE