PRAISE THE WEAR

Woźnik: Analiza występu kadry U-20

Woźnik: Analiza występu kadry U-20

Szymon Woźnik analizuje występ kadry U-20.

Jakub Urbaniak Fot. FIBA.COM

Na wstępie warto przypomnieć osiągnięcia kadry U-20 na przestrzeni lat w Dywizji A:

ME 2015 – 14. miejsce – spadek do Dywizji B,

ME 2016 – Dywizja B,

ME 2017 – Dywizja B,

ME 2018 – awans do Dywizji A

ME 2019 – 14. miejsce – spadek do Dywizji B,

ME 2020 – Covid, brak ME

ME 2021- mini turnieje zamiast ME, przez niezły występ możliwość gry w Dywizji A

ME 2022 – 13. miejsce, utrzymanie w Dywizji A

ME 2023 – 15. miejsce, spadek do Dywizji B, jednakże z racji tego, że przyszłoroczne Mistrzostwa Europy będą rozgrywane w Gdyni, Polska ma zapewniony udział jako gospodarz.

Jakie czynniki złożyły się na słaby występ naszej kadry U-20 na Mistrzostwach Europy? W pierwszym meczu, bardzo bliskim i emocjonującym, rozegranym z gospodarzami turnieju, nasza kadra przegrywa 67-72, a sami Grecy kończą ten turniej na 3. miejscu. W drugim meczu w grupie naszym zawodnikom przyszło się zmierzyć z Chorwacją, która była słabszym rywalem od Grecji na wielu płaszczyznach, ale fatalnie nam pasującym pod względem stylistycznym – jej gwiazdami byli bracia Ivisić, czyli zawodnicy z pozycji 4 i 5, gdzie nasza kadra fizycznie nie miała odpowiedzi na ich odpowiednio 214 cm i 219 cm wzrostu. W poniedziałek 10 lipca, kadra Trenera Szablowskiego zagrała z Litwą i był to jej zdecydowanie najlepszy mecz na tych Mistrzostwach, szczególnie w ataku, ale znów w końcówce zwycięstwo nie było po naszej stronie.

W najważniejszym meczu mistrzostw, decydującym o tym, na którym szczebelku drabinki polska kadra się znajdzie tj. czy będzie to grono drużyn walczących o medale czy grono drużyn walczących o utrzymanie w Dywizji, Polska trafiła na zdecydowanie najtrudniejszego rywala – Francję. Nie sądzę, aby kiedykolwiek i jakakolwiek nasza reprezentacja na poziomie U-20 byłaby w stanie rywalizować jak równy z równym, ze swoimi rówieśnikami z Francji, biorąc przede wszystkim pod uwagę kwestie fizyczności. I tak też było w tym przypadku, mimo dobrej drugiej połowy, Polacy musieli zdecydowanie uznać wyższość Francuzów.

Kolejnym meczem ME było spotkanie dużej wagi czyli o zapewnienie sobie spokojnego utrzymania w dywizji. I właśnie wtedy, reprezentacja Polski U-20 rozgrywa najsłabszy mecz w tych rozgrywkach i mimo świetnego początku, przegrywa z reprezentacją Włoch. O dwóch ostatnich meczach, nawet chyba nie ma potrzeby wspominać, czuć było u chłopaków ten komfort psychiczny, świadczący o tym, że spadek z dywizji im nie grozi, ale mimo tego rezultat meczu z Czarnogórą i pierwsza połowa meczu z Estonią, tak utalentowanej grupie, nie powinna się przydarzyć.

Minusy występu kadry Polski U-20 na Mistrzostwach Świata:

1.Organizacja gry – przy tym elemencie chciałbym podkreślić 3 składowe: po pierwsze niesamowite problemy z przeprowadzeniem piłki na połowę przeciwnika. Nasi rozgrywający praktycznie we wszystkich meczach byli nękani przez rywali na całym parkiecie i z perspektywy skautingu meczowego bardzo słusznie. Brak pewności na koźle, potęgował bardzo słabą realizację założeń ofensywnych, co w konsekwencji składało się często na rzuty wymuszone lub pod presją, gdyż sama organizacja gry w ataku trwała bardzo długo.

Niestety duża w tym odpowiedzialność spoczywa na barkach Aleksandra Wiśniewskiego i Huberta Łałaka, ale też niekoniecznie dobrze świadczy to o zawodnikach obwodowych naszej kadry, którzy niezbyt ochoczo wspomagali w tym aspekcie swoich rozgrywających. Druga składowa to ogromna ilość strat. Polacy w tym aspekcie zajęli niechlubne trzecie miejsce na całych Mistrzostwach w ilości popełnionych strat (18.1 strat/mecz). Najgorsze jest to, że niektóre straty były na poziomie takim, że Trener Szablowski dosłownie załamywał ręce na ławce rezerwowych.

Ostatnim aspektem i w tym przypadku kamyczkiem do ogródka dla sztabu szkoleniowego, jest brak urozmaicenia i różnorodności w ataku pozycyjnym. Wspomniałem już, że najlepszym meczem na tym turnieju biało-czerwonych było spotkanie z Litwą, a dlaczego? Wtedy najlepiej zafunkcjonował atak naszej kadry, z wieloma trafnymi zagrywkami i przede wszystkim świetną grą bez piłki. Niestety w innych meczach, w mojej opinii, zabrakło urozmaicenia gry w ataku, a większość akcji kończyła się pick&roll’em z topu boiska, gdzie tą akcję rozgrywali nasi rozgrywający, którzy w aspekcie gry 1 na 1 w tej kadrze nie byli najsilniejsi. Z tyłu głowy oczywiście mam to, że konsekwencją ultra-uproszczonej gry były problemy z organizacją w ataku, wymienioną w aspekcie pierwszym.

2. Skuteczność i brak umiejętności kończenia akcji na kontakcie. Nad skutecznością nie ma co się rozwodzić, najsłabsza skuteczność z gry wśród wszystkich drużyn (34%) oraz najsłabsza skuteczność rzutów za trzy ( 23.4%). Ciekawostka vice-mistrz Europy, czyli Izrael, miał skuteczność za trzy punkty tylko o punkt procentowy wyższą ( 24.4%). Wykończenie akcji na kontakcie, to piekielnie ważny aspekt nowoczesnej koszykówki, a jednym ze środowisk do nauczenia się tego elementu, jest regularna gra z silniejszymi i lepiej zbudowanymi rywalami.

3. Ofensywne zbiórki – mimo naprawdę dobrych liczb w zbiórkach na ME – 4 miejsce (40.9 zb/mecz), nie sposób oglądając meczów Polaków, szczególnie tych zaciętych, nie oprzeć się wrażeniu, że właśnie w końcówce wychodzą te 3-4 posiadania więcej wywalczone przez przeciwników na zbiórce ofensywnej.

Plusy:

1.Odwaga – od 2 okresów letnich, widzę przełożenie odważnej gry 1 na 1 z rozgrywek młodzieżowych w Polsce na spotkania najlepszymi koszykarzami w Europie w swoim roczniku. Najwięcej dobrego w grze naszej kadry występowało wtedy, kiedy agresywnie i bez bojaźni, nasi obwodowi grali 1 na 1, w większości wygrywając te pojedynki, ale wtedy następował najtrudniejszy element, czyli trafienie do kosza…

2.Obrona – brawo sztab, brawo zawodnicy! Bez żadnej strefy, bez żadnej zone-press, tylko twarda na nogach obrona, każdego kto był na parkiecie, z najważniejszym założeniem, żeby nie przegrać 1 na 1. W obronie systemowej, polegającej na rotacji, było trochę gorzej, ale to nadal był bardzo pozytywnie wyróżniający się aspekt naszej kadry

3.Doświadczenie – byliśmy 4 najmłodszym zespołem na tych Mistrzostwach Europy, mając w rotacji dziesięcioosobowej aż 6 zawodników z rocznika 2004, którzy z powodzeniem mogą zagrać w przyszłym roku na ME U-20 w Polsce, a bolesne doświadczenia z tego roku przekuć w coś dobrego w przyszłym!

Na koniec chciałbym się podzielić jeszcze jednym moim spostrzeżeniem, a nawet tezą. Śledzę rozgrywki młodzieżowe od wielu lat, przez kilka lat także jako ich czynny uczestnik i uważam, że roczniki od 2002 można śmiało uznać za najbardziej utalentowane od czasu tego z mistrzostw świata w Hamburgu. Oczywiście na weryfikację tej tezy przyjdzie czas, ale niezasadne są stwierdzenia, jakie można znaleźć w Internecie, że przez pryzmat tych ME U-20 można stwierdzić, na jak słabym poziomie jest polskie szkolenie i nic się nie zmienia w tym kierunku.

Podkreślę jeszcze raz, wynik ten jest fatalny i przed startem ME spodziewałem się czegoś zupełnie innego, natomiast warto spojrzeć wstecz, gdzie młodzieżowa koszykówka jeszcze była niedawno:  ME U-20 2015 przegrana z Czechami 67-102 czy Ukrainą 79-55, ME U-20 2016: przegrana z Bośnią i Hercegowiną 94-63, ME U-20 2017: przegrana z Armenią 56-47, ME U-20 2019: przegrana z Litwą 101-71 czy z Grecją 46-88.

Nie zrobiliśmy tak dużego skoku jakościowego w koszykówce młodzieżowej jak chociażby Belgowie, ale progres jest widoczny i zbliżyliśmy się do renomowanych nacji w Europie grając z nimi mecze jak równi z równym, dzisiaj jeszcze przegrywając, ale przyszłość może okazać się ciekawsza. Już w sobotę zmagania w ME rozpoczyna kolejna nasza kadra, tym razem U-18, a w sierpniu kadra U-16, warto oglądać, wspierać i kibicować!

Szymon Woźnik

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami