Wrak Stelmetu dryfuje po Europie – dół Ligi Mistrzów

Share on facebook
Share on twitter

Telekom Bonn, siódmy zespół Bundesligi, bez problemów pokonał mistrza Polski 72:58 i zepchnął go na ostatnie miejsce w grupie D Ligi Mistrzów. Stelmet przegrał piąty mecz z rzędu i wygląda na drużynę zmęczoną sobą i grą w koszykówkę.

Vladimir Dragicević (fot. basketballcl.com)

James Harden wygrywa w takich butach – sprawdź modele >>

Jeśli liczyliście, że po ostatnich wydarzeniach (zmiany w pierwszej piątce, pominięcie w Lublinie Vladimira Dragicevicia, sensacyjna porażka ze Startem) w Zielonej Górze dojdzie do jakiegoś wstrząsu, który będzie miał pozytywny wpływ na zespół, to liczcie dalej. We wtorek zobaczyliśmy ten sam Stelmet, co w ostatnich tygodniach – ślamazarny, nieskuteczny, słabo grający na deskach.

Fakt, zobaczyliśmy też zespół bez Borisa Savovicia, któremu odnowiła się kontuzja nadgarstka, ale mecz z Telekomem był do wygrania nawet bez niego. Zespół z Bonn (do tego meczu czerwona latarnia grupy D) zaczął kiepsko, pudłował tak łatwe rzuty, jak Adam Hrycaniuk, długo nie pokazywał nic, co można byłoby nazwać dobrym basketem.

I Stelmet to nawet wykorzystywał – wynik 0:6 zamienił na 11:8 dla siebie, na początku drugiej kwarty prowadził nawet 18:11. Dobre wejście miał znów wprowadzony z ławki Dragicević (9/13 z gry, 18 punktów i 10 zbiórek w meczu), Stelmet ograniczał straty, nieźle pobronił.

Ale już do przerwy przegrywał 31:34, bo w kilku akcjach z rzędu nie potrafił zatrzymać środkowego Juliana Gamble (22 punkty i 7 zbiórek). A na początku drugiej połowy Stelmet za późno zareagował na ucieczkę gospodarzy (39:31), do końca meczu musiał gonić.

Choć w sumie nie do końca, mecz na rozstrzygnięty wyglądał w 37. minucie. Stelmet pudłował z dystansu (5/28 w meczu), ślamazarne akcje kończył rzutami pod presją i często obok obręczy, nikt nie był w stanie wesprzeć Dragicevicia. Martynas Gecevicius nie zdobył punktu (0/4 z gry w 20 minut), 1/9 z gry miał James Florence, a 2/7 zamęczany obroną rywali Łukasz Koszarek.

No i smutna europejska jesień Stelmetu trwa w najgorsze – mistrz Polski ma bilans 2-7 i jest jednym z najsłabszych zespołów rozgrywek. I, co przygnębiające, naprawdę nie widać światełka w tunelu.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

James Harden wygrywa w takich butach – sprawdź modele >>




POLECANE

tagi