Wreszcie zwycięstwo! Stelmet lepszy od Parmy Perm

Share on facebook
Share on twitter

Aż 31 punktów zdobytych w 1. kwarcie i wyraźnie szybsza gra w ataku dały zielonogórzanom przełamanie w rosyjskiej lidze VTB. Stelmet Enea BC w piątek wysoko pokonał Parmę Perm 88:63.

Łukasz Koszarek / fot. A. Romański, plk.pl

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Sporo się ostatnio mówiło o problemach Stelmetu z grą w ataku, tymczasem w piątkowy wieczór zespół Igora Jovovicia ruszył już od pierwszych minut do zdecydowanego szturmu. Szybsza niż zazwyczaj i do tego skuteczna gra dała aż 31 punktów w 10 minut, zapewniła też przewagę, którą udało się utrzymać do końca spotkania.

Stelmet w meczu trafił aż 57% rzutów z gry, miał też dobre 10/23 z dystansu. Formę z początku sezonu przypomniał Markel Starks, który zanotował 15 punktów i 9 asyst. Łukasz Koszarek tym razem bawił się raczej w strzelca, z gry (5/5) nie pomylił się ani razu, choć nie każdy rzut był łatwy.

Zeljko Sakić, który nie jest raczej słynny z wyskoku, miał na koncie 10 zbiórek. Darko Planinić dostarczył 16 punktów w 15 minut. Choć spotkanie było rozstrzygnięte w połowie 3. kwarty, trenerowi Jovoviciowi nie udało się znaleźć miejsca w rotacji dla Filipa Matczaka.

Rosyjski zespół z Permu pod Uralem, podobnie jak Stelmet po tej wygranej, ma na koncie 3 zwycięstwa w VTB, ale wyglądał na wyraźnie najsłabszego z dotychczasowych rywali zielonogórzan w tych rozgrywkach. Ciekawostką w, zdominowanej przez Amerykanów, drużynie była obecność 36-letniego Janisa Blumsa, który 14 lat temu (!) występował w barwach Anwilu Włocławek. Łotewski strzelec wypadł nieszczególnie, trafił tylko 1 z 5 rzutów.

Stelmet z bilansem 3-9 jest w ogonie tabeli VTB, ale ma wciąż teoretyczne szanse na playoff, zostało mu jeszcze 11 kolejek. Następny mecz zagra także na własnym parkiecie – 26 stycznia z Jenisejem Krasnojarsk.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi