Wreszcie zwycięstwo! Zespołowy Anwil wygrywa w Lidze Mistrzów

Share on facebook
Share on twitter
Europejskie puchary odczarowane. Lepsza gra całej drużyny i gwiazdy (Tony Wroten!) we właściwych rolach. Anwil Włocławek pokonał francuskie Pau Ortez 99:87, notując pierwsze zwycięstwo w tegorocznej Lidze Mistrzów.
Szymon Szewczyk / fot. BCL

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Pierwsza kwarta to był jeszcze Anwil z poprzednich, nieudanych meczów, ale z każdą minutą wyglądało to lepiej. Jednak zanim włocławianie zaczęli porządnie wracać do obrony, Francuzi prowadzili już 18:10 i zyskiwali też przewagę wygrywając akcje p’n’r, ustawiane daleko od kosza.

Doskonałym impulsem okazało się wejście Szymona Szewczyka, który rozruszał drużynę akcją „2+1” i poprawił szybką trójką. Równie dobre wejście zaliczył Michał Sokołowski i po 10 minut to Anwil już prowadził 26:23.

Tony Wroten tym razem wystąpił w roli rezerwowego i wyszło mu to na dobre. Druga kwarta była wręcz jego koncertem – Amerykanin z dziecinną łatwością ogrywał rywali, a udane akcje napędzały go także do walki w obronie. Szkoda, że niektórych podań nie złapali koledzy.

Wroten już do przerwy miał na koncie 16 punktów. Tuż przed przerwą 2 razy efektownie z dystansu trafił też Chris Dowe i coraz lepiej broniący Anwil do przerwy miał wyraźne prowadzenie 52:40.

Drugą połowę Anwil zaczął od nieco niedbałej gry w ataku, miał problemy z punktowaniem przeciw obronie strefowej gości. Krew pod koszem włocławianom psuł świetny znajomy – Cheikh Mbodj. Jednak znów impulsem okazało się wejście z ławki Szewczyka i jego celna trójka, po której udało się wrócić do równowagi. Po 30 minutach mieliśmy 74:64 dla zespołu z Włocławka.

Przyjemnie było widzieć w decydującej kwarcie momentami nawet 4 Polaków na parkiecie i naprawdę zespołowo grający Anwil – ważną trójkę trafił m.in. Jakub Karolak. Nie było też w składzie rywali obrońcy zdolnego zatrzymać świetnego Tony’ego Wrotena i Anwil utrzymywał pewne, dwucyfrowe prowadzenie – było już 88:73 na 6 minut przed końcem.

W końcówce demony z meczu z Treflem zaczęły się dyskretnie przypominać – Anwil stanął w ataku, a przewaga stopniała do 6 oczek. Przełomowe akcje meczu (wsad i blok w obronie) zaliczył jednak Rolands Freimanis i gospodarze skutecznie odparli pościg Pau Orthez.

Jest to pierwsze zwycięstwo Anwilu (bilans 1-2) w tegorocznej Lidze Mistrzów. Za tydzień, w środę, przed polskim zespołem bardzo trudne wyzwanie – wyjazdowy mecz z Hapoelem Jerozolima.

TS

POLECANE