Wtopa Stelmetu – zasłużona wygrana Nymburka

Share on facebook
Share on twitter

Fatalna gra w obronie, aż 88 straconych punktów i ostatecznie nieudana pogoń w końcówce – tak wyglądał ten smutny mecz w wykonaniu mistrzów Polski, CEZ Nymburk wygrał w Zielonej Górze 88:82.

Artur Gronek (fot. basketballcl.com)

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>

Z kim ma w Lidze Mistrzów wygrywać Stelmet, jak nie z mistrzem Czech we własnej hali? Mistrzowie Polski byli dotychczas niepokonani w Zielonej Górze w tym sezonie, ale z Nymburkiem przegrali zasłużenie. I zamiast zrównać się bilansem z rywalami, pierwszą rundę kończą na przedostatnim miejscu w grupie D z wynikiem 2-5.

Ale ciężko wygrywać z kimkolwiek, jeśli praktycznie się nie broni – Stelmet do przerwy stracił aż 55 punktów, a że na początku popełnił kilka strat niefrasobliwymi podaniami w poprzek boiska, to goście od początku byli z przodu. Najpierw szalał Wojciech Hruban (6/9 z gry, 16 punktów w meczu), potem dobijał zielonogórzan Petr Benda (10/12, 22 punkty).

W drugiej kwarcie Stelmet przegrywał już 30:46, ale potrafił się poderwać. Po przerwie obrona wreszcie zaczęła działać, gospodarze zaczęli lepiej zbierać piłki, bardzo dobry moment miał Łukasz Koszarek (16 punktów, 7 zbiórek) i po trójce Martynasa Geceviciusa było już tylko 61:62.

Trójki trzymały zresztą Stelmet w grze w pierwszej połowie, strach pomyśleć, co by było, gdyby nie 8/14 z dystansu gospodarzy. Ale w końcówce te rzuty zawodziły, kilka trójek w ważnych momentach nie wpadło do kosza. Nymburk, grający spokojny basket z wyższą kulturą gry niż Stelmet, nie spanikował – znów znalazł strzelców na dobrych pozycjach, uciekł na kilka punktów, w końcówce przewagę obronił.

W Stelmecie – poza Koszarkiem – pochwalić można walecznego Jarosława Mokrosa (3 punkty, 6 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty), no i trochę Geceviciusa (10) z Jamesem Florencem (13). Vladimir Dragicević zdobył co prawda 17 punktów, ale słabo grał w obronie, nie dochodził do Bendy, a w końcu spadł za pięć przewinień.

Nie można też chwalić wracającego po kontuzji Borisa Savovicia (2/7, 5 punktów i 3 zbiórki w 18 minut), ale też ciężko go ganić, bo przecież pauzował kilka dobrych tygodni i widać było, że jest „zardzewiały”. Z kolei w zespole gości debiutował w Lidze Mistrzów Dardan Berisha – wyszedł w pierwszej piątce, miał 2/6 z gry, uzbierał 6 punktów i miał 4 asysty.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>




POLECANE