• Home
  • NBA
  • Jak oni to wygrali?! Najbardziej niespodziewani mistrzowie NBA

Jak oni to wygrali?! Najbardziej niespodziewani mistrzowie NBA

Share on facebook
Share on twitter
Chauncey Billups (Fot. Wikimedia Commons)
Chauncey Billups (Fot. Wikimedia Commons)

W czerwcowych finałach mało kto wierzył w końcowy sukces Cavaliers, gdy przegrywali z Warriors 1:3. Jednak nie oni pierwsi sięgali po tytuł z teoretycznie przegranej pozycji.

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Niezależnie od siły drużyny z Cleveland i mocy LeBrona Jamesa – to była jednak niespodzianka! Golden State Warriors nie mieli prawa przegrać z Cavaliers, a jednak to ci drudzy okazali się lepsi w najważniejszych momentach.

Podobne niespodzianki zdarzały się oczywiście wcześniej. Oto pięć największych, do których doszło w play-off na przełomie wieków:

Houston Rockets 1994/95

Pod nieobecność Michaela Jordana, który przeszedł na swoją pierwszą emeryturę, Rockets wywalczyli pierwszy tytuł mistrzowski. Rok później faworytami do jego obrony już jednak nie byli. Mimo pozyskania w trakcie rozgrywek Clyde’a Drexlera, ekipa z Houston rundę zasadniczą zakończyła dopiero na 6. miejscu w Konferencji Zachodniej z bilansem 47-35. Swoje prawdziwe oblicze „Rakiety” pokazały dopiero w play-off.

Najpierw w pięciu meczach odprawili trzecią siłę konferencji – Utah Jazz. Potem w siedmiu uporali się z Phoenix Suns Charlesa Barkleya, a w finale Zachodu w stosunku 4:2 zwyciężyli serię z najlepszą drużyną sezonu regularnego – San Antonio Spurs (bilans 62:20). Na koniec rozpędzeni Teksańczycy ograli do zera Orlando Magic Shaquille’a O’Neala oraz Penny’ego Hardawaya i zostali pierwszą drużyną w historii, która wywalczyła tytuł po zajęciu w konferencji miejsca niższego niż czwarte.

Detroit Pistons 2003/04

Do dziś znani jako ci, którzy definitywnie zakończyli erę Los Angeles Lakers Shaqa i Kobego. Po rundzie zasadniczej ulokowali się na 3. miejscu w konferencji, po czym w swojej części drabinki rozprawili się kolejno z Milwaukee Bucks, New Jersey Nets oraz Indiana Pacers. Prawdziwe wyzwanie czekało na nich jednak dopiero w finałach.

Phil Jackson dodatkowo wzmocnił swój zespół weteranami Karlem Malonem i Garym Paytonem. Obaj w kluczowym momencie nie byli jednak w stanie odpowiednio wesprzeć dwójki liderów. Prowadzony przez Larry’ego Browna zespół złożony z takich graczy jak Ben i Rasheed Wallace’owie, Tayshaun Prince, Chauncey Billups czy Richard Hamilton całkowicie zdominował „Jeziorowców” w defensywie i sprawę zakończył w pięciu meczach. Obok duetu O’Neal-Bryant nikt z obozu Lakers nie zdołał w tamtej serii przekroczyć średniej 6,4 pkt, którą ustanowił Derek Fisher.

Miami Heat 2005/06

Zespół z Florydy, w którym spotkali się Shaquille O’Neal i Dwyane Wade, już w poprzednich rozgrywkach dotarł do finałów Konferencji Wschodniej, w dwóch wcześniejszych rundach nie ponosząc porażki. W serii z obrońcami tytułu – Detroit Pistons – objął nawet prowadzenie w serii 3:2, ale po tym, jak kontuzji doznał Wade, rywal zdołał wyrwać mu awans, a Heat ambitne plany musieli przełożyć na kolejny rok.

W mistrzowskiej kampanii Wade i spółka znów byli mocni, ale w fazie zasadniczej wygrali aż 12 meczów mniej niż Pistons. W play-off górą byli już jednak Heat, którzy w finałach konferencji zrewanżowali się rywalom za poprzedni sezon, ogrywając ich w sześciu meczach.

Tym razem większym problemem w finale okazali się Mavericks, którzy wygrali dwa pierwsze starcia w Miami. W kolejnych czterech inicjatywę przejął już jednak Wade, który zdobył w nich łącznie 145 punktów i mimo sporych problemów w trzech pojedynkach, ostatecznie poprowadził zespół do pierwszego mistrzostwa w historii klubu.

Dallas Mavericks 2010/11

W tamtym sezonie większość uwagi mediów oraz kibiców skupiała Wielka Trójka z Miami. LeBron James, Dwyane Wade i Chris Bosh rozgrywali swój pierwszy wspólny sezon. Mimo nie najlepszego startu ostatecznie zajęli 2. miejsce na Wschodzie zaraz za ekipą z Chicago z Derrickiem Rosem, najmłodszym MVP w historii ligi w składzie. Potem w kolejnych seriach przeciwko Sixers, Celtics oraz właśnie Bulls oddali już tylko po jednym meczu i pewnie zameldowali się w finale.

Tam trafili na Dallas Mavericks – trzecią siłę Konferencji Zachodniej, która podobnie jak rywal po drodze do finałów przegrała w sumie trzy spotkania. Rywalizacja nie zaczęła się dla nich najlepiej. Heat po trzech starciach prowadzili 2:1, ale Dirk Nowitzki notujący średnio w tamtej serii 26 pkt. i 9,7 zb. oraz wspierający go Jason Terry (śr. 18 pkt.) i Shawn Marion (13,7 pkt., 6,3 zb.) nie zamierzali się poddawać. Wygrali dwa kolejne spotkania przed własną widownią, po czym pojechali do Miami, aby 12 czerwca zwyciężyć po raz trzeci z rzędu i świętować swój pierwszy tytuł w historii.

Cleveland Cavaliers 2015/16

Historia najnowsza, którą mieliśmy przyjemność obserwować w czerwcu tego roku. Nawet, gdyby chronologicznie nie miała miejsca jako ostatnia, to w każdym innym zestawieniu największych zaskoczeń również powinna znaleźć się na pierwszym miejscu. Dlaczego? Otóż, wcześniej zdarzało się oczywiście, że drużyny potrafiły wygrać serię po tym, jak przegrywały w niej już 1:3. Przed Cavaliers nikt jednak nie dokonał tego w finałach.

Ponadto był to przecież wielki rewanż za finałowe starcie sprzed roku. Osamotniony LeBron James wobec kontuzji Kyriego Irvinga oraz Kevina Love’a wyprowadzał wtedy swój zespół na prowadzenie 2:1. A przecież gdyby nie dwa przestrzelone rzuty w meczu nr 2, Cavs mogliby prowadzić w tamtej serii nawet 3:0. Stało się inaczej – trzy ostatnie pojedynki serii padły łupem Warriors, którzy mogli cieszyć się z mistrzostwa.

Rok później już przed startem rywalizacji mało kto wierzył w sukces ekipy ze stanu Ohio. Kiedy obrońcy tytułu prowadzili 3:1, większość przyznała już im drugi z rzędu tytuł. Ale kiedy naprzeciw stoi LeBron James, zawsze musisz grać do końca. Ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się dopiero w decydującym, siódmym starciu, w którym wszystko sprowadziło się do jednego wspaniałego rzutu Kyriego Irvinga.

https://www.youtube.com/watch?v=BMrdhJf2ScY

Mateusz Orlicki

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>