PRAISE THE WEAR

Wyniki NBA: Beal i Embiid nie zwalniają tempa, Clippers wreszcie zdrowi

Wyniki NBA: Beal i Embiid nie zwalniają tempa, Clippers wreszcie zdrowi

Bradley Beal drugi mecz z rzędu rzucił ponad 50 punktów i drugi raz z rzędu nie dało to zwycięstwa Wizards. Joel Embiid rzucił aż 49 punktów, prowadząc Sixers do wygranej z Hawks. LA Clippers dopiero piąty raz w sezonie zagrali w pełnym składzie i pokonali pewnie Grizzlies.
Bradley Beal (fot. Wikimedia Commons)

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

LA Clippers (38-19) – Memphis Grizzlies (28-29) 124:97

Powrót podstawowych zawodników pozwolił Clippers przerwać serię trzech kolejnych przegranych meczów. Już po pierwszej kwarcie mecz był rozstrzygnięty, gospodarze wygrali ją aż 40:14. Grizzlies nie tylko grali bez Jarena Jacksona Jr’a, ale stracili też Brandona Clarke’a, który narzekając na ból biodra zagrał zaledwie trzy minuty.

LAC: Kawhi Leonard – 25 (8 zb.), Montrezl Harrell – 22

MEM: Ja Morant – 16, Gorgui Dieng – 14 (10 zb., 4 blk.)

Philadelphia 76ers (36-22) – Atlanta Hawks (17-42) 129:112

W obliczu kontuzji Bena Simmonsa, która może go wykluczyć na dłuższy czas, Joel Embiid wziął na siebie obowiązek pokonania Hawks. Rzucił 49 punktów, co jest jego rekordem kariery i trafiał kluczowe rzuty w czwartej, decydującej kwarcie.

PHI: Joel Embiid – 49 (14 zb., 3 prz.), Tobias Harris – 25 (4×3), Furkan Korkmaz – 15 (3×3)

ATL: Trae Young – 28 (7 zb., 10 as.), De’Andre Hunter – 22 (7 zb.), John Collins – 21 (9 zb.)

Washington Wizards (20-36) – Milwaukee Bucks (49-8) 134:137

Bradley Beal został pierwszym graczem od czasów Kobego Bryanta, który rzucił 50 punktów w dwóch kolejnych meczach, ale oba te mecze przegrał. Przegrał, bo dziewięć ostatnich punktów Bucks zdobył Khris Middleton w drodze do rzucenia 40 punktów. Jego popis był konieczny, bo ze względu na 6 fauli tylko 28 minut zagrał Giannis Antetokounmpo.

WAS: Bradley Beal – 55 (8×3, 9 str.), Shabazz Napier – 27 (3×3, 7 as.)

MIL: Khris Middleton – 40 (5 as.), Eric Bledsoe – 23 (4×3, 7 zb., 10 as.), Giannis Antetokounmpo – 22 (14 zb., 8 str.)

Cleveland Cavaliers (16-41) – Miami Heat (36-21) 125:119

CLE: Kevin Porter Jr. – 30 (4×3, 8 zb. 3 prz.), Kevin Love – 17 (14 zb.), Larry Nance Jr. – 16 (8 zb.), Tristan Thompson – 15 (9 zb.)

MIA: Bam Adebayo – 22 (13 zb., 9 as., 3 prz., 4 blk., 6 str.), Goran Dragic – 22 (6 as.), Kendrick Nunn – 21, Jae Crowder – 16 (4×3, 9 zb.), Duncan Robinson – 15 (5×3)

Brooklyn Nets (26-30) – Orlando Magic (25-32) 113:115

BRK: Spencer Dinwiddie – 24 (4×3, 8 as.), Caris LeVert – 19 (3×3, 8 as.), Garrett Temple – 18 (4×3, 5 as.), Jarrett Allen – 16 (11 zb.)

ORL: Aaron Gordon – 28 (3×3, 10 zb.), Evan Fournier – 21 (3×3), Terrence Ross – 21 (4×3, 8 zb.), Nikola Vucevic – 16 (10 zb., 5 as.)

Houston Rockets (37-20) – New York Knicks (17-40) 123:112

HOU: James Harden – 37 (4×3, 9 as., 6 str.), Ben McLemore – 17 (4×3), Eric Gordon – 16

NYK: R.J. Barrett – 21 (5 str.), Julius Randle – 17 (12 zb.), Dennis Smith Jr. – 15 (7 zb., 5 as., 7 prz.)

Dallas Mavericks (35-23) – Minnesota Timberwolves (16-40) 139:123

DAL: Tim Hardaway Jr. – 23 (3×3), Luka Doncic – 20 (9 zb., 7 as.), Seth Curry – 19 (5 as.), Delon Wright – 16, Kristaps Porzingis – 15 (9 zb.)

MIN: D’Angelo Russell – 29 (3×3, 5 as.), Malik Beasley – 21 (5×3), James Johnson – 19

Utah Jazz (36-21) – Phoenix Suns (24-34) 111:131

UTA: Donovan Mitchell – 38 (6×3), Bojan Bogdanovic – 16

PHO: Devin Booker – 24 (10 as.), Ricky Rubio – 22 (11 as., 7 prz.), Kelly Oubre Jr. – 18, Deandre Ayton – 16

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami