PRAISE THE WEAR

Wyniki testu z Serbią – dziura pod koszem, ale są pozytywy

Wyniki testu z Serbią – dziura pod koszem, ale są pozytywy

Rywale zdobyli aż 50 punktów z pomalowanego, naszymi atutami byli Ponitka i Karnowski. Oczekujemy równiejszej gry Slaughtera z Waczyńskim, no i skuteczniejszych zagrań w końcówkach.

Mateusz Ponitka (Fot. Andrzej Romański/PZKosz)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >> 

To był tylko jeden mecz, turniej w Hamburgu wciąż trwa – przed nami mecze z Niemcami i Rosją (sobota, niedziela, godz. 17.30). Ale rzadko mamy szansę zmierzyć się z taką firmą jak Serbia, z wicemistrzem olimpijskim i wicemistrzem świata, piątkowy, przegrany 78:85 sparing w pewnym sensie był wyjątkowy.

Co zaobserwowaliśmy?

Potężna dziura pod koszem

Wiadomo, Vladimir Stimac, Boban Marjanović, Ognjen Kuzmić czy Milan Macvan to zestaw szalenie mocny, pogranicze NBA i Euroligi. Serbowie wykorzystali to świetnie, wymieniona czwórka miała 13/16 z gry, 11/16 z wolnych, rywale zdobyli aż 50 punktów z pomalowanego w porównaniu z ledwie 22 „oczkami” Polaków.

O minimalnym zagrożeniu Biało-Czerwonych w polu trzech sekund będzie później, na początku w oczy rzucała się słaba obrona. Brak zastawienia po rotacji, przysypianie przy ścięciach po linii końcowej, gapiostwo i odwrócone głowy przy lobach z obwodu, trucht podczas powrotu do obrony, który też dawał punkty wysokim…

To wszystko doprowadziło do tego, że mapa rzutów Serbów wyglądała tak:

Brawa dla Ponitki

Jeśli atutem Serbów była przede wszystkim gra pod kosz, to my mieliśmy Mateusza Ponitkę. Zaczął od trudnej trójki z daleka, potem dodał kolejną – podobać się mogły nie tylko celne rzuty, ale także szybkie decyzje w tempo. Wiemy, że Ponitka będzie liderem tej kadry, ale fajnie widzieć, że z klasowym rywalem on jak lider gra, że bierze na siebie ciężar gry.

Potem były dobitki, wymuszone faule, trochę wejść, ścięć itp. Ponitka nie brał piłki z Serbią w ręce, nie rozgrywał akcji z zasłonami, raczej korzystał na tym, że był w ciągłym ruchu i w takiej grze spisał się bardzo dobrze – zdobył 22 punkty, miał 7/13 z gry i 6/7 z wolnych. Miał też 3 zbiórki, 2 straty i przechwyt.

To wejście na lewą rękę, trafienie z faulem na 78:79 – klasa.

Karnowski to jednak siła

W pierwszym meczu po kilku tygodniach przerwy miał prawo był „zardzewiały”, postura, w której widać kilka niepotrzebnych kilogramów, też nie pomaga. A na dodatek rywal miał świetny podkoszowy zestaw. Przemysław Karnowski wypadł jednak dobrze – w 17 minut zdobył 10 punktów, miał 4 zbiórki, 2 asysty i blok. Trafił 4 z 9 rzutów z gry, miał 2/4 z wolnych.

Do obrony można mieć zastrzeżenia – raz był za głęboko, raz bez reakcji, raz niepotrzebnie nabrał się na zwód, ale też umówmy się: Boban z takim wzrostem i pewną łapką nie ma wielkich kłopotów z punktowaniem. „Big Mamba” nie ma natomiast kłopotów z grą w ataku.

On się po prostu dobrze w nim odnajduje i ułatwia grę drużynie. Raz, że dzięki niemu mieliśmy w ogóle z Serbią jakąkolwiek opcję skutecznej gry pod koszem – to dawało punkty, ale też miejsce na obwodzie. Karnowski kilka razy dobrze wycofywał piłkę, dwa razy ładnie podawał pod kosz – do Ponitki, który wymusił faul i do Slaughtera, który fatalnie spudłował po ścięciu.

„Big Mamba” pewnie nigdy nie będzie typem dominatora, ale otwiera opcje w ataku. I jeśli biodro wciąż będzie kłuło Macieja Lampego, to na EuroBaskecie będzie naszą główną – jedyną? – siłą pod koszem.

Nierówni Slaughter i Waczyński

Ostatecznie zdobyli odpowiednio 11 i 7 punktów, powiedzmy, że nienajgorzej. Ale we wciąż – mimo powrotu Karnowskiego – ograniczonym ataku Biało-Czerwonych, wymagamy od nich zdecydowanie więcej. Przede wszystkim równej gry, a przecież przed przerwą A.J. i „Waca” byli kompletnie niewidoczni.

Waczyński szybko złapał dwa faule w pierwszej kwarcie, choć jeden z nich należał się raczej Damianowi Kuligowi, Slaughter słabą, apatyczną grą, wyłączył się praktycznie sam. Jednak w drugiej części obaj trafili po dwie trudne trójki, ruszali się bez piłki, zaliczyli po 2 asysty.

Tak grać muszą jednak od początku i szczególnie właśnie na początku – bez ich skuteczności rywal zacieśni obronę, mniej miejsca będzie miał Ponitka, punktować będzie jeszcze trudniej.

Co z tymi końcówkami?

Na Łotwie ostatnie minuty przegraliśmy 0:12 po błędach w obronie, z Serbią kończyliśmy 0:6, a mogło być wyżej – rywale odpuścili ostatnią akcję sam na sam z koszem. Można odnieść wrażenie, że jak przyjdzie co do czego, to rywal wie, co grać i potrafi to zrealizować, a my – niekoniecznie.

Mieliśmy zryw 14:0, który z 64:79 wydobył nas nieoczekiwanie do gry o wygraną. Zaspaliśmy jednak z rotacją w obronie (Kulig sfaulował Stimaca, ten trafił dwa wolne), potem w anemicznej akcji Slaughter dał się podwoić przy linii bocznej i stracił piłkę. Bogdan Bogdanović łatwo trafił z kontry, a faulowany Kulig przestrzelił dwa wolne.

Bogdanović z linii trafił dwa razy, a po czasie dla Mike’a Taylora stratę przy wejściu popełnił słabszy w tym meczu Aaron Cel. Podsumowując: dwie straty, 0/2 z wolnych i ze zbyt wolną obroną. Ciężko tak wygrywać.

ŁC

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami