Zach LaVine – chociaż jeden Byk w wielkiej formie

Share on facebook
Share on twitter

Trzy mecze, trzy razy co najmniej 30 punktów na koncie! Zach LaVine zaczął sezon w świetnym stylu, lecz Chicago Bulls wciąż czekają na swoje pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach.

Zach LaVine / fot. wikimedia commons

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Wielu pukało się w głowę, gdy latem tego roku Bulls zaproponowali Zachowi LaVine czteroletnią umowę o wartości $78 milionów dolarów. Wybrany z trzynastką draftu w 2014 roku obrońca trafił do Chicago w czerwcu 2017 roku, lecz jego jedyny sezon w Windy City został skrócony przez zerwane więzadło w kolanie. Dla takiego zawodnika jak LaVine, który bazuje na atletyzmie, był to cios.

Byki zdecydowały się jednak uwierzyć w 23-latka i zdaje się, że był to doskonały ruch. LaVine rozpoczął bowiem sezon od trzech świetnych występów, zdobywając kolejno 30, 33 i 34 punktów. W historii organizacji z Chicago jeszcze tylko Bob Love oraz Michael Jordan zaliczali podobne starty. Jakby tego było mało, LaVine jest przy tym wszystkim niesamowicie skuteczny.

W poniedziałek trafił 11 z 15 rzutów, w tym 5 z 7 trójek, lecz nie uchroniło to Bulls przed porażką 109-115 w Dallas z tamtejszymi Mavericks. Po trzech meczach sezonu, drużyna prowadzona przez Freda Hoiberga jest jedną z czterech, które wciąż nie mają jeszcze ani jednego zwycięstwa. LaVine może być zadowolony ze swoich indywidualnych występów, ale on chce też wygrywać.

„Jestem zły. Przegraliśmy, choć uważam, że mogliśmy wygrać” – mówił dziennikarzom po spotkaniu w Teksasie. Obrońca nie hamował słów, wprost stwierdzając, że nie podobały mu się niektóre decyzje trenera. Jednocześnie dodał, że sam musi pracować nad lepszą grą – w czwartej kwarcie popełnił trzy kosztowne straty, a na dodatek w tym czasie oddał zaledwie trzy rzuty.

Warto wspomnieć, że Bulls na starcie sezonu musieli radzić sobie bez dwóch podstawowych zawodników – wciąż poza grą pozostaje Lauri Markkanen, który zmaga się z kontuzją łokcia, a dopiero w poniedziałek swój debiut zaliczył Kris Dunn. Rozgrywający zapisał na konto dziewięć punktów oraz siedem asyst, a udział w meczu skończył przedwcześnie z powodu sześciu fauli.

Tomek Kordylewski

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>




POLECANE