Zagranica Kamila Chanasa – weteran poczuł radość

Share on facebook
Share on twitter

– Miałem trochę dosyć wieczornych rozważań o tym, dlaczego z tych trzech rzutów wpadł do kosza tylko jeden – mówi strzelec, który zamienił PLK na I ligę.

Kamil Chanas (fot. Facebook.com)

Nowości w Sklepie Koszykarza – zobacz, w czym się teraz gra >>

Jamalex Polonia 1912 Leszno po dwóch kolejkach jest liderem I ligi – nie tylko wygrała oba spotkania, ona rywali zmiażdżyła: 102:58 Noteć Inowrocław na wyjeździe i 97:61 Siarkę Tarnobrzeg u siebie. Kamil Chanas wyróżnił się w obu spotkaniach, zdobywał po 18 i 20 punktów.

Ciężko mi się jednak odnieść do tych zwycięstw, bo dla mnie to trochę nowa liga. Nawet się śmieję, że czuję się, jakbym grał zagranicą. Nowi rywale, nowi zawodnicy, nowe hale – mówi nam 32-letni strzelec z Wrocławia.

Na pewno mamy jednak duży potencjał, Polonia jest dobrze zorganizowanym klubem, mamy prezesa i trenera, którzy pod każdym względem wykonują świetną robotę. A w drużynie poza mną i Adamem Kaczmarzykiem są młodsi gracze z ośrodków, gdzie pracują dobrzy trenerzy. Są przygotowani do gry, są ambitni, chcą się rozwijać – opowiada o Polonii Chanas.

Konkretnych graczy nie wymienia, ale wystarczy rzut oka na skład, by dostrzec w nim Radosława Trubacza i Nikodema Sirjatowicza (Zielona Góra) czy Jakuba Kobela (Wrocław). Z tego drugiego miasta, podobnie zresztą jak Chanas, jest też trener zespołu Łukasz Grudniewski.




„Chasan”, dziewięciokrotny medalista mistrzostw Polski, w dwóch pierwszych spotkaniach pokazał, że będzie liderem Polonii. – Robię to, co do mnie należy – zdobywam punkty, ale też cieszę się bardzo, gdy mogę sprawić, że mniej doświadczeni koledzy grają lepiej dzięki mojej pomocy. Przede wszystkim podchodzę do gry z pokorą i czujnością, by koncentracja nie uciekała – mówi doświadczony gracz.

Największa różnica między PLK i I ligą? – Tu na pewno jest mniej atletyzmu. W PLK, jak miniesz rywala, to zaraz przychodzi wysoki gracz z pomocy i żeby mieć szansę na trafienie, musisz próbować jakichś floaterów. A tutaj pod tym względem jest łatwiej – tłumaczy Chanas.

Dlaczego w ogóle zszedł w dół do I ligi? – Miałem propozycje z ekstraklasy, ale zrobiłem sobie rachunek plusów i minusów, i podjąłem najlepszą decyzję dla siebie. W Zielonej Górze zdobywałem medale, grałem w Eurolidze, nigdy nie powiem, że było mi źle. Ale trochę się męczyłem marginalną rolą, czułem, że po meczu chcę wracać do domu zadowolony nie tylko ze zwycięstw, ale także ze swojej gry – mówi strzelec Polonii.

Miałem trochę dosyć wieczornych rozważań o tym, dlaczego z tych trzech rzutów wpadł do kosza tylko jeden. Chciałem znów poczuć radość z gry, chciałem zrobić coś fajnego w nowym miejscu. Nie miałem ciśnienia na PLK – tłumaczy koszykarz, który miniony sezon spędził w Ostrowie Wlkp. Dla Stali zdobywał średnio po 4,2 punktu grając po 16 minut w meczu.

Z czasem ciśnienie na PLK urośnie pewnie w Lesznie, ale na razie – nawet mimo transferu Chanasa – jest jeszcze spokój. Cel Polonii? – Naszym planem jest poprawienie wyniku z poprzedniego sezonu, czyli zajęcie miejsca wyższego niż szóste. Najlepiej byłoby wywalczyć przewagę boiska w play-off, a w nim powalczyć o coś więcej. W końcu play-off to czas weteranów – kończy Kamil Chanas.

Nowości w Sklepie Koszykarza – zobacz, w czym się teraz gra >>