Zawodnicy Euroligi nie chcą grać – szukają wymówek (komentarz)

Zawodnicy Euroligi nie chcą grać – szukają wymówek (komentarz)

Share on facebook
Share on twitter
Gracze Euroligi mówią jasno – nie chcemy wznowienia sezonu za 2 miesiące. Nie wiadomo, czy właściciele klubów i władze ligi się z nimi zgodzą, ale argument o strachu przed zarażeniem jest - naszym zdaniem - naciągany.
Bobby Dixon i Shane Larkin / fot. Euroleague

Kompleksowa oferta medyczna we Wrocławiu– poznaj SportsMedic >>

Strach przed koronawirusem to ściema

Wstrzymanie całej gospodarki, w tym zamrożenie sportu, w początkowej fazie epidemii miało swoje uzasadnienie. Cały świat mierzył się bowiem z rywalem, którego nie znał, nie wiedział jak się przed nim zabezpieczyć i jak z nim funkcjonować.

Dwa miesiące później jest już nieco inaczej. Strach przed koronawirusem minął. Kolejne segmenty gospodarki (w tym sport), czyli całe mnóstwo osób wcześniej zamkniętych w globalnej kwarantannie, wróciły już do codzienności, ale z uwzględnieniem odpowiednich środków bezpieczeństwa. Maseczki, płyn dezynfekujące, odległości – tak będzie jeszcze przez długi czas, nie ma co się łudzić. Funkcjonować jednak jakoś trzeba. 

Do pracy, czyli gry, nie chcą za to wracać koszykarze Euroligi, którzy we wspólnym stanowisku stwierdzili, że są przeciwko wznowieniu rozgrywek (więcej TUTAJ>>). Jeśli taką decyzje argumentują strachem przed COVID-19, to jest to dla mnie bardzo mocno naciągane. 

Sportowcy ze światowego topu, a do tej grupy trzeba zaliczyć koszykarzy euroligowych, mogą liczyć na przywileje dla większości osób niedostępne. Ich środowisko pracy będzie przygotowane i zabezpieczone jak żadne inne – pełna izolacja, wszystkie osoby przebadane, kontrole temperatury itd. 

Jeśli ktoś boi się w takich warunkach grać w koszykówkę, to przez najbliższe lata prawdopodobnie nie powinien wychodzić z domu. Dodajmy do tego fakt, że przecież sportowcy, nawet jeśli już złapią tego wirusa, to jakoś mocno na najgorsze narażeni nie są. 

Stanowisko koszykarzy Euroligi o tyle dziwi, że za oceanem to właśnie zawodnicy są jedną ze stron naciskając na powrót na parkiet. Sam LeBron James, ale nie tylko, nieraz mówił, że chce dokończenia sezonu w sportowy sposób. 

Wznowienie to zły pomysł?

Posądzanie kogokolwiek o lenistwo to duży zarzut, ale w głowie może pojawić się myśl – może tak jest dla graczy Euroligi wygodniej? W większości klubów zawodnicy mają zredukowane pensje o jakiś (niezbyt duży, 10-20%) procent, mają też zapewne jakieś oszczędności. Krótko mówiąc, mają za co żyć.

Wracanie na parkiet, ryzyko kontuzji, rozłąka z bliskimi (choć to też naciągane, przecież wznowienie to raptem kilkanaście dni turnieju), użeranie się ze wszystkimi nowymi regulaminami i zasadami – to nie jest perspektywa przyjemnych wakacji i ja to rozumiem. Tylko mówmy o tym wprost, bez zasłaniania się strachem przed wirusem. 

Innym tematem jest samo wznowienie i jego sens. Wiadomo, że Eurolidze chodzi o zredukowanie strat finansowych, stąd tak duże naciski na wznowienie rozgrywek. Jednak czy takie dogranie rozgrywek będzie dla kogokolwiek satysfakcjonujące? Może warto rzeczywiście odpuścić już, przestać udawać NBA i wrócić do koszykówki na jesieni? 

Na poniedziałkowym posiedzeniu władz Euroligi (więcej TUTAJ>>) zapadną ostateczne decyzje w sprawie dokończenia rozgrywek. W obecnej sytuacji, mimo tak jasnym stanowiskiem zawodników, ewentualnego wznowienie Euroligi spowoduje wielkie kontrowersje.

Grzegorz Szybieniecki

.

POLECANE

tagi

NBA

Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34