Zaza dostaje pogróżki i obwinia Popovicha

Share on facebook
Share on twitter

Miało być długo wyczekiwane starcie tytanów, a jest pogrom, kontrowersje i pogróżki kierowane w stronę Zazy Paczulii. Według środkowego Warriors, te ostatnie to w dużym stopniu efekt słów Gregga Popovicha.

Zaza Pachulia (fot. wikimedia)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Zamiast ciekawej rywalizacji w finale Zachodu obserwujemy typową dramę będącą następstwem kontuzji Kawhia Leonarda, który już w pierwszym starciu po jednym z rzutów spadł na stopę podchodzącego zbyt blisko Paczulii. Skutek był taki, że lider Spurs po raz trzeci na przestrzeni ostatnich dni (najpierw w 5. meczu z Rockets, a potem już z Warriors niebezpiecznie lądował także na stopie jednego z kolegów siedzących na ławce) nadwyrężył tę samą lewą kostkę, przez co najprawdopodobniej zakończył już swój udział w tej serii (w 4. meczu też raczej nie zagra).

https://www.youtube.com/watch?v=BbwUgsz8i3g

Gruzin momentalnie po tym zdarzeniu stał się więc wrogiem publicznym numer jeden. Wielu kibiców, a także ekspertów zarzucało mu umyślne narażenie na szwank zdrowia najlepszego gracza rywali, a jego dodatkowy krok w tej sytuacji nazywało po prostu „brudnym zagraniem”.

Doszło nawet do tego, że fani zespołu z Oakland za pośrednictwem serwisów społecznościowych kierować mieli groźby pod adresem samego środkowego, a także jego rodziny – żony oraz trójki dzieci.

Nie od dziś wiadomo, że w sieci dzieją się różne rzeczy, które w mniejszym lub większym stopniu są przez znane osoby ignorowane. Jednak w tym konkretnym przypadku Paczulia rzeczywiście się przejął. Na tyle, że swoim dzieciom w czasie spędzanym przez nie w szkole na wszelki wypadek zagwarantował dodatkową ochronę.

W obliczu tej niecodziennej sytuacji nie krył też sporych pretensji do Gregga Popovicha, którego komentarze określił jako jedną z głównych jej przyczyn.

– Nie zwalam całej winy na Popa, ale jego słowa wywarły duży wpływ na wielu ludzi, których inteligencji niestety nie jesteś w stanie kontrolować – powiedział w rozmowie z USA Today. – Fani słyszą jedynie przekaz, który brzmi „Ok, Pop tak twierdzi, więc zróbmy to”. To jest po prostu złe. Groźcie mi, ale nie groźcie mojej żonie i nie mówcie o moich dzieciach.

Paczulia nawiązał oczywiście do niedawnej wypowiedzi Popovicha, który przed drugim pojedynkiem otwarcie skrytykował zawodnika za jego „niebezpieczne i niesportowe” zachowanie.

Stała się ona zresztą także podwaliną pod kolejne dyskusje, tym razem dotyczące trenera „Ostróg”, któremu wypominano czasy, gdy bronił grającego w jego zespole oraz regularnie stosującego znacznie brudniejsze i bardziej perfidne zagrania Bruce’a Bowena.

Można oczywiście tłumaczyć frustrację trenera. Najpierw stracił Tony’ego Parkera, potem Kawhia Leonarda, a teraz także Davida Lee. Przegrywa w finale konferencji 0:3, a od czasu kontuzji tego drugiego jego zespół jest gorszy od rywala aż o 73 punkty. Trudno jednak także dziwić się frustracji zawodnika, w przypadku którego niezdrowa atmosfera wokół serii odbiła się także na życiu prywatnym.

Tracą na tym wszyscy. Zamiast rywalizacji na najwyższym poziomie, mamy do czynienia z nieciekawą, jednostronną serią przesyconą pozasportowymi brudami – kontuzjami, oskarżeniami oraz pogróżkami.

Mateusz Orlicki

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi