Żenujące słowa LeBrona – „Morey źle poinformowany”

Share on facebook
Share on twitter
Najsłynniejszy koszykarz świata zabrał w końcu głos w sprawie konfliktu na linii NBA - Chiny. Okazało się, że stanął po stronie Chińczyków, krytykując Daryla Moreya za głośny wpis popierający walkę o wolność w Hong Kongu.
LeBron James / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Mało kto w NBA próbuje w ogóle zabrać głos w sprawie tweeta Daryla Moreya, GM-a Houston Rockets, który rozpoczął burzę na linii liga – Chiny. W poniedziałek po raz pierwszy w tej sprawie, głośno i przede wszystkim krytycznie wobec Moreya, wypowiedział się LeBron James.

LeBron James porozmawiał z dziennikarzami i choć odmówił komentarza na temat napiętej sytuacji na linii NBA – Chiny to skrytykował Daryla Moreya, od którego wszystko się zaczęło. „Nie chcę się wdawać w żadne potyczki z Moreyem, ale uważam, że w tej sprawie zabrakło mu wiedzy” – rzucił skrzydłowy Los Angeles Lakers. (ang. misinformed)

Morey wsparł na twitterze Hong Kong, gdzie protestujący występują przeciwko, dławiącemu demokrację, chińskiemu rządowi. James uważa jednak, że nie było to właściwe. „Mamy wolność słowa, to prawda, ale razem z nią może pojawić się mnóstwo negatywnych rzeczy” – mówi i dodaje, że jego zdaniem media społecznościowe nie są odpowiednim miejscem, by wyrazić słowa poparcia.

Niedługo później sam James postanowił nieco sprecyzować swoje słowa, także za pośrednictwem twittera, gdzie podkreślił w oświadczeniu, że nie uważa po prostu, by Morey zastanowił się w ogóle nad konsekwencjami swojego tweeta, natomiast nie wdaje się w rozmowy na sam przedmiot sporu. Mimo wszystko, taka postawa Jamesa może z pewnością dziwić.

LeBron był niejako w centrum wydarzeń, kiedy Lakers i Nets zagrali w Chinach dwa mecze w ubiegłym tygodniu. Doszło wtedy ponoć do całkiem napiętego spotkania graczy z komisarzem Adamem Silverem, gdzie zawodnicy wyrazili frustrację i niezadowolenie, że zostali postawieni w takiej sytuacji. Wielu nie podobało się, że NBA przez długi czas nie rozwiązała problemu.

Co więcej, miało również paść pytanie do Silvera, czy liga zamierza jakoś ukarać Moreya, gdyż wielu zawodników wierzy, że gdyby to gracz spowodował takie straty pieniężne przez jeden tweet to byłyby konsekwencje ze strony ligi. Komisarz koniec końców poparł wolność słowa menedżera Rockets i, według ostatnich doniesień, nie będzie dla niego żadnej kary.

Postawa LeBrona – jedynego, obok chińskiego właściciela Nets, człowieka w NBA, który otwarcie skrytykował Moreya – nie spodobała się wielu fanom. Głos zabrał też Enes Kanter, prześladowany za poglądy przez rząd Recepa Erdogana w Turcji, na którego Turcy wystawili nawet nakaz aresztowania. Podkoszowy Boston Celtics wymownym tweetem skomentował wypowiedź Jamesa, cytując Martina Luthera Kinga: „Nasze życie zaczyna się kończyć w dniu, w którym zaczynamy przemilczać ważne tematy.”

Tomek Kordylewski

POLECANE

tagi