Zmarł Adam Wójcik – żegnaj mistrzu

Share on facebook
Share on twitter

Jeden z najlepszych polskich koszykarzy w historii przez ostatnie miesiące walczył z białaczką. Tego meczu nie wygrał. Miał 47 lat.

Znaliśmy go, podziwialiśmy i kochaliśmy wszyscy. Pochodził z Oławy, był idolem Wrocławia, ale podbijał też serca kibiców w Pruszkowie i Sopocie, na koniec kariery wciąż świetnie spisywał się w Poznaniu, Zgorzelcu i swoim Wrocławiu. Szacunek całej Polski zdobył efektowną grą i występami reprezentacji – wystąpił w niej 149 razy. Grał na mistrzostwach Europy w 1991, 2007 i 2009 roku.

Był graczem światowego formatu, ale urodził się za wcześnie – w 1970 roku. Gdyby dorastał dekadę później, gdy szerzej otworzyły się granice, a w NBA zaczęto cenić europejskich graczy, na 100 proc. trafiłby do najlepszej ligi świata.

Był aż tak dobry, nie ma co do tego wątpliwości. Poza Polską grał w Belgii, Grecji, Hiszpanii i we Włoszech, występował w Eurolidze.

W latach 90., gdy poznawaliśmy wielki basket zachłystując się NBA, to on był naszym pierwszym łącznikiem z koszykarską Ameryką. W czerwcu 1993 roku poleciał na kilka dni na pokazowe treningi do Los Angeles Clippers – stamtąd przywiózł trochę sprzętu, m.in. skarpetki z logo NBA, na które wszyscy zwracaliśmy uwagę. Ale Adam Wójcik pod każdym względem był wyjątkowy.

Poza boiskiem – cichy, spokojny, stonowany, zawsze uśmiechnięty. I rodzinny, z żoną Krystyną wychowywał dwóch synów bliźniaków – Jana i Szymona, chłopaki w tym roku skończą po 18 lat, też grają w kosza.

Z chorobą walczył twardo, wydawało się, że już ją pokonał.

Spoczywaj w pokoju Adam.