Zniknął król, niech żyje King – kto kandydatem do MVP?

Share on facebook
Share on twitter

Shawn King, Vladimir Dragicević i Krzysztof Szubarga – tak naszym zdaniem wygląda czołówka wyścigu po MVP na dwa miesiące przed zakończeniem rundy zasadniczej.

Shawn King (fot. Jakub Janecki/bmslamstal.pl)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Wraz z odejściem Chrisa Czerapowicza zniknął faworyt do najważniejszego indywidualnego wyróżnienie – grając w Mieście Szkła Szwed notował średnio 17,7 punktu oraz 6,9 zbiórki, trafiał też świetne 48 proc. rzutów za trzy. Ale ważniejsze od tych statystyk było to, że robił po prostu wielką różnicę w grze drużyny – to głównie dzięki niemu Krosno wygrywało mecze i było sensacją rozgrywek.

Czerapowicz gra już jednak w lidze hiszpańskiej, a z PLK odeszli też inny kandydaci do MVP – Taylor Brown i Jerel Blassingame, w Polsce nie ma już także skutecznego pod koszami Brandona Petersona.

Kto walczy o nagrodę MVP? Oto nasz ranking na początek marca:

1. Shawn King – 12,6 punktu, 63 proc. z gry, 11,6 zbiórki

Prawdziwy król – zbiórek, ale też pomalowanego. Doskonale umie znaleźć się pod koszem i ustawić w tłoku tak, że dobre podania Aarona Johnsona wrzuca do obręczy bez większego wysiłku. Niezbyt efektowny, ale bardzo efektywny – King po prostu wykorzystuje swoje ogromne doświadczenie, potrafi też zaliczyć po 3-4 asysty w meczu. To on w dużym stopniu odmienił grę Stali, która jest teraz kandydatem do medalu.

2. Vladimir Dragicević – 11,5 punktu, 66 proc. z gry, 6,0 zbiórki

Środkowy Stelmetu ma jedne z najsłabszych statystyk w tym zestawieniu, ale to on ma największy wkład w grę potykającego się, ale wciąż najlepszego w PLK zespołu z Zielonej Góry. Czarnogórzec świetnie rozgrywa pick and rolle z Łukaszem Koszarkiem, po otrzymaniu piłki potrafi ją rozrzucić, ale może też upychać się w polu trzech sekund grając tyłem do kosza lub rzucać z kilku metrów. Z nim na boisku Stelmet jest aż o 7,9 punktu lepszy niż bez niego.

3. Krzysztof Szubarga – 17,2 punktu, 3,6 zbiórki, 5,2 asysty

Trudno wyobrazić sobie zwycięstwa Asseco Gdynia bez „Szubiego”. Po rocznej przerwie 32-letni rozgrywający wrócił świetnie przygotowany fizycznie – biega i walczy jak za najlepszych lat, bierze na siebie ciężar gry jako egzekutor, ale też nieźle rozgrywa. Do tego Szubarga pełni czasem rolę trenera na boisku, a jego niesamowite trójki w ostatnich sekundach budują pewność całej drużyny.

4. Nikola Marković – 13,5 punktu, 44 proc. z gry, 9,0 zbiórki

Z Trefla moglibyśmy też wyróżnić Anthony’ego Irelanda, który znów jest w tym sezonie świetnym strzelcem (średnio 17,2 punktu w mecz), ale to serbski podkoszowy daje drużynie więcej niż Amerykanin. Marković, wysoki skrzydłowy z konieczności grający na środku, wprowadza konfuzję w drużynie rywali – jak go pilnować, skoro może minąć z obwodu, uciec kilka metrów od kosza itp. Owszem, mankamenty są (słaba skuteczność rzutów), ale też Serb jest najlepszym graczem w lidze, jeśli chodzi o odsetek możliwych zbiórek – Marković łapie aż 19,7 proc. piłek, które odbiją się od obręczy, gdy jest na boisku.

5. Denis Ikovlev – 11,1 punktu, 3,1 zbiórki, 3,3 asysty

Turów jest w tym momencie sporym rozczarowaniem, zgorzelczanie są na krawędzi awansu do play-off, ich miejsce w ósemce wcale nie jest pewne. Ale Ukrainiec ma bardzo dobry sezon – potrafi zagrać świetnie w ataku i czasem wydaje się, że za rzadko bierze na siebie ciężar z gry. Jego obecność na tak wysokiej pozycji uzasadniają jeszcze wszechstronność i bardzo dobra obrona przeciwko graczom z pozycji trzy i cztery.

6. Anthony Miles – 15,9 punktu, 49 proc. z gry, 4,6 zbiórki

Dynamiczny, błyskotliwy strzelec, który może grać i z piłką, i biegać po zasłonach. Potrafi nieźle się „zapalić” i zdobywać punkty seriami. Na boisku spędza tylko po 24 minuty w meczu – symulacja jego statystyk na całą długość meczu wskazuje średnią 26,1 punktu, co jest najwyższym wskaźnikiem w lidze. Polpharma, której ostatnio stał się zdecydowanym liderem, wciąż jest w grze o play-off.

7. Kyle Weaver – 11,5 punktu, 52 proc. z gry, 4,8 zbiórki, 4,0 asysty

Skrzydłowy Polskiego Cukru to szalenie wszechstronny skrzydłowy, który gra z dużym luzem – czasem chyba nawet zbyt dużym. Cały czas ma się wrażenie, że zaraz depnie, wykona 3-4 akcje, którymi zdominuje mecz, ale to zdarza się rzadko. Z jednej strony nie wymaga tego zespołowa taktyka drużyny, z drugiej – może to nie przypadek, że Weaver gra na luzie w Polsce, zamiast walczyć ze wszystkich sił o każdą akcję w lepszej lidze?

8. Josip Sobin – 11,3 punktu, 62 proc. z gry, 6,7 zbiórki

Nie jest tak wszechstronnym środkowym jak Vladimir Dragicević, nie jest tak twardym graczem jak Shawn King, kilku rzeczy w jego grze brakuje (przyzwoitej choćby skuteczności z wolnych i podkoszowej agresji), ale warunki fizyczne i dobrze opanowane podkoszowe manewry pozwalają mu momentami dominować pod koszem. Ważną umiejętnością Chorwata są podania – do ścinających pod kosz, do drugiego wysokiego, na obwód. W Anwilu jest najlepiej podającym po rozgrywających – notuje po 2,0 asysty na mecz.

9. Michał Sokołowski – 12,3 punktu, 5,9 zbiórki, 2,9 asysty

Miał w tym sezonie dołek, gdy pudłował rzut za rzutem, skuteczność z całych rozgrywek na poziomie 38 proc. wciąż jest słaba, ale ostatnio „Sokół” gra lepiej, a Rosa wygrywa. 24-letni skrzydłowy jest graczem szalenie wszechstronnym, co czasem – gdy musi grać jak jedynka – bywa dla niego przekleństwem. Ważny argument za jego obecnością w tym zestawieniu – Michał Sokołowski to dobry obrońca, który potrafi ograniczać obwodowych strzelców rywali.

10. Travis Releford – 18,7 punktu, 4,2 zbiórki, 2,3 asysty

On jest w tym zestawieniu „na zachętę”, bo świetne statystyki wykręcane w najgorszej w lidze Siarce trudno traktować poważnie. Jednak w debiucie w Kingu Szczecin Releford spisał się bardzo dobrze, zdobył 19 punktów i potwierdził, że w lepszym zespole też może błyszczeć. Jeśli utrzyma podobną formę na finiszu sezonu, jeśli pomoże Kingowi w zajęciu dobrego miejsca przed play-off – będzie można go rozważać w gronie kandydatów do MVP.

Redakcja PolskiKosz.pl

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi