No co zrobisz, nic nie zrobisz – Warriors miażdżą!

Share on facebook
Share on twitter

Niby Cavs zagrali lepiej, niby walka trwała dłużej, ale i tak skończyło się popisem Kevina Duranta i Stephena Curry’ego, i nudą w ostatnich minutach. W meczu nr 2 Golden State Warriors pokonali gości z Cleveland 132:113.

(fot. Wikimedia Commons)

W takich butach wymiata Stephen Curry – sprawdź >>

Finał przenosi się teraz do Ohio i oczywiście można przypominać, że rok temu Cavs też wracali do domu przy wyniku 0-2. I że potem przegrywali nawet 1-3. Jest jednak ważne „ale” – Warriors nie mieli wtedy Kevina Duranta.

W niedzielę KD znów wypadł znakomicie – zdobył 33 punkty oddając tylko 22 rzuty z gry (trafił 13, miał 4/8 za trzy). Ale poza tym zaliczył jeszcze 11 zbiórek, 6 asyst, 5 bloków i 3 przechwyty. Niektóre sekwencje jego akcji – następujące po sobie bloki, trójki, asysty i wsady – to był klimat z najlepszego LeBrona.

I Cavs nic nie mogli z tym zrobić, bo przecież Durant miał obok siebie Stephena Curry’ego (32 punkty, 10 zbiórek i 11 asyst – pierwsze triple-double w play-off) oraz Klaya Thompsona (22 punkty, 8/12 z gry).

No co zrobisz, nic nie zrobisz.

Na ławkę Warriors po niemal dwóch miesiącach przerwy wrócił Steve Kerr, ale trener gospodarzy tylko chwilowo mógł się denerwować, widząc większą energię i twardość w grze rywali. LeBron James grał dużo szybciej i agresywniej niż w meczu nr 1, od początku atakował kosz, zaliczył triple-double (29 punktów, 11 zbiórek, 14 asyst, także 3 przechwyty). Ale walka była w miarę równa tylko do przerwy.

Po 24 minutach Warriors prowadzili 67:64, a potem odjechali – trzecią kwartę wygrali 35:24 i widać było, że łapią ten swój zabójczy rytm. Trójki Curry’ego, Thompsona, a także Draymonda Greena budowały przewagę, w połowie ostatniej części po koncertowym fragmencie było 121:99, mecz się skończył.

Czy skończył się finał? Wiadomo, nikt nie skreśli LeBrona i obrońców tytułu, ale przeciwko Warriors w takiej formie Cavs może zabraknąć atutów. Kyrie Irving jest dobrze pilnowany przez Thompsona (43 punkty i 18/45 z gry w dwóch meczach wyglądają lepiej niż jego gra), Tristan Thompson zaliczył 8 zbiórek w sumie, a sam James – choć jest świetny – nie gra w tym swoim „królewskim” trybie.

Obrona? KD wygląda na gościa nie do zatrzymania, w niedzielę rozegrał kilka znakomitych akcji przeciwko Jamesowi, a Curry, Thompson, Green i cała reszta – także lepsi na razie od Cavs zmiennicy – czekają tylko na podwojenia i pułapki.

Warriors prowadzą w finale 2-0, w play-off wygrali 14 kolejnych meczów, mistrzem mogą zostać już w sobotę. Ale ok, nie uprzedzajmy faktów, finał trwa – spotkanie nr 3 w środę w Cleveland.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

W takich butach błyszczy Kevin Durant – zobacz >>

https://www.youtube.com/watch?v=E4Jdu7YdfCc

POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi