Zwycięstwa trenera – Igor Milicić robi różnicę

Zwycięstwa trenera – Igor Milicić robi różnicę

Share on facebook
Share on twitter

Igor Milicić znów pokazał swój kunszt trenerski i umiejętność radzenia sobie z problemami. Jego Anwil, mimo ogromnych osłabień pod koszem, był wyraźnie lepszy w trzecim meczu finału z Polskim Cukrem Toruń i prowadzili w finale 2:1.

Igor Milicić / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Dejan Mihevc, póki co, dołącza do Wojciecha Kamińskiego i Przemysława Frasunkiewicza, czyli trenerów, którzy główkowali, analizowali, zmieniali, a na końcu i tak nie dali rady znaleźć sposobu na „miliciciowy” Anwil.

Atak zespołu z Włocławka jest w tych playoff jedną z najlepszych ofensyw, jaką mieliśmy okazje w ostatnich latach właśnie na tym etapie sezonu. A przecież nie można zapominać o koniku trenera Anwilu, czyli defensywie, która kolejnemu rywalowi wybiła z ręki najmocniejsze argumenty.

Ale przecież to nie było tak oczywiste jeszcze przed serią. Polski Cukier Toruń miał mieć ogromną przewagę pod koszem wynikającą z kontuzji Josipa Sobina. Tym bardziej ta przewaga powinna być widoczna przy braku Michała Ignerskiego.

Okazuje się jednak, że trener Igor Milicić wraz ze swoim sztabem i zawodnikami przygotował się na grę pod kosz torunian znakomicie. Damian Kulig w trzecim meczu zdobył zaledwie 2 punkty, a to przecież wokół niego spodziewaliśmy się, że będzie kręcić się atak Polskiego Cukru.

W postawie Milicicia imponuje także spokój. Drużyna przeciwna zalicza sporą serię punktową, ale trener Anwilu nie bierze czasu, nie panikuje, wierzy w swój zespół i w to, co zdołał wypracować jeszcze przed meczem. W meczu numer 2 dobrze kontrolował też rotację, poza Ivanem Almeidą

Znów także wychodzi na wierzch budowa składu i filozofia, jaką kieruje się trener Milicić. Atletycznym obwodowym nie są w stanie torunianie ustać w sytuacjach 1 na 1, co prowadzi do punktów, ale odrzuceń na obwód, gdzie tak naprawdę każdy gracz straszy rzutem.

No i cóż, znów opłacało się czekać. Najpierw na mistrzostwo, a w tym sezonie na ten wymyślony, ryzykownie pozmieniany Anwil. Okazuje się, że lepiej tego nie można było wymyślić. Jego vis a vis, Dejan Mihevc, ma ogromną zagadkę jak odpowiedzieć na to co robi zespół z Włocławka. Trzeci mecz nie napawa w tej kwestii zbyt dużym optymizmem.

Kolejne spotkanie finałowe już w czwartek, także w Hali Mistrzów.

GS

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

tagi

NBA

Dwie przegrane z rzędu w Madison Square Garden łączną różnicą ponad 80 punktów przelały czarę goryczy. David Fizdale nie jest już trenerem New York Knicks, chwilowym następcą ma być Mike Miller, dotychczasowy asystent.
7 / 12 / 2019 0:28
Po kilku chudszych latach, 3-krotni mistrzowie NBA znów są ścisłej czołówce Wschodu. Mądrze budowana drużyny, piękne trafienia w drafcie i dobry trener – na Florydzie pokazują, jak w książkowy sposób zrealizować przebudowę.
6 / 12 / 2019 18:09
Houston Rockets oficjalnie złożyli w czasie protest w biurze NBA, domagając się powtórki ostatnich ośmiu minut spotkania z San Antonio Spurs. Jako powód podają pomyłkę sędziów, którzy nie uznali prawidłowo zdobytych punktów Jamesa Hardena.
6 / 12 / 2019 14:41
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Wreszcie znów coś zdrgnęło! Choć dopiero w przyszłym sezonie zacznie obowiązywać przedłużenie kontraktu Jaylena Browna – mocno przez wielu kwestionowane – skrzydłowy już w trwających rozgrywkach pokazuje na jak dużo go stać.
5 / 12 / 2019 17:55
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08
Było 6 punktów przewagi na niecałą minutę przed końcem drugiej dogrywki. Polski Cukier Toruń zaliczył wówczas katastrofalną serię strat i błędów, wypuszczając wygraną w Belgii z rąk. Ostenda skorzystała z prezentu i zwyciężyła ostatecznie 105:103.