Życiowa forma Ricky’ego Rubio – gwiazda po Meczu Gwiazd

Share on facebook
Share on twitter

Rozgrywający Wolves zdobył w czwartek rekordowe w karierze 33 punkty i dołożył jeszcze 10 asyst w wygranym 119:104 meczu z Los Angeles Lakers. Od kilku tygodni Hiszpan gra znakomicie.

Ricky Rubio (fot Wikipedia)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Nie umie rzucać, nie trafia z dystansu, nie grozi zdobyciem punktów, można go odpuszczać – znacie to doskonale, to stała narracja w przypadku Ricky’ego Rubio. Czarodziej podań to gracz wymiarowy, a na NBA to za mało. Ten sezon, jego szósty w lidze, jest pierwszym, gdy Hiszpan trafia ponad 40 proc. rzutów. Ale to wciąż tylko 41,4 proc. skuteczności.

Jednak po Meczu Gwiazd, po zamknięciu się okna transferowego, przez które Rubio miał wylecieć z Minneapolis w tym sezonie wiele razy, coś się zmieniło. Hiszpan wszedł na wyższy poziom, jakby wyluzował, a zarazem zyskał pewność siebie – w 17 meczach zdobywał średnio 16,8 punktu, 10,5 asysty oraz 4,5 zbiórki.

Ale najbardziej imponujący jest wzrost jego skuteczności – w tych 17 spotkaniach Rubio trafił 47 proc. rzutów z gry oraz 44 proc. trójek. Nie są to wskaźniki rekordowe, ale jak dla Hiszpana – bardzo dobre. W czwartek przeciwko Lakers Rubio miał 4/5 z dystansu.

Te statystyki są wręcz szokująco dobre, jeśli porówna się je z tymi, które miał Hiszpan przed przerwą na Mecz Gwiazd – było to słabe, ale typowe dla niego, 8,9 punktu przy 38 proc. skuteczności z gry, w tym ledwie 28 proc. z dystansu. Teraz, od połowy lutego, Rubio gra po prostu życiową koszykówkę.

Oczywiście lepsza forma Hiszpana, który otrząsnął się nie tylko z regularnych plotek o transferze, ale także kontuzji łokcia z początku sezonu, nie wystarczy już na awans do play-off. Z tych 17 ostatnich spotkań Timberwolves wygrali tylko 8 i choć teoretycznie mają jeszcze szansę na ósemkę, to bilans 30-44 nie pozostawia złudzeń – odrodzenia w Minneapolis wciąż nie będzie.

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

ŁC

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.